niedziela, 19 lutego 2017

Klasyka w szafie - tweedowy płaszcz



Witajcie :-) Dziś kolejny post ze serii "klasyka w szafie". Tym razem co nieco o tweedzie.

Mianem tweedu określa się tkaniny wełniane wytwarzane z grubej przędzy zgrzebnej. Tweed może mieć różne wzory, kolory oraz grubość, w zależności od jego przeznaczenia (np. gruby na płaszcze, cienki na spódnice).




Tweed był wytwarzany od wieków w Szkocji, a ok. 1830 r. dotarł do Londynu, bardzo szybko zyskując popularność i elitarny charakter, który zachował do dnia dzisiejszego.




Kolejny etap w swojej karierze tweed przeszedł w 1954 r., kiedy Coco Chanel w odpowiedzi na pompatyczny styl Diora stworzyła prosty, pudełkowy, tweedowy żakiet.




Ten, inspirowany męską marynarką, zapewniający kobietom swobodę żakiecik, stał się jednym ze znaków rozpoznawczych Chanel. Tweedowy żakiet z pierwotnie okrągłym dekoltem i dwoma rzędami kieszeni szybko doczekał się wielu modyfikacji. Pod spodem dwie z nich (lata 50-te i 60-te).






Jednak już w latach 70-tych tweedowy żakiecik, który Chanel łączyła z ołówkową spódnicą z tej samej tkaniny, zaczął trącić myszką. Dopiero w latach 80-tych Karl Lagerfeld nadał mu współczesnego charakteru, dzięki czemu wrócił do mody.




Obecnie odmłodzony tweedowy żakiecik Chanel (lub a'la Chanel)należy do tzw. klasyków.




Za życia Mademoiselle ów tweedowy żakiet był szykowny, ale równocześnie swobodny. Dziś postrzegamy go jako coś niezwykle eleganckiego i by nadać mu odrobinę nonszalancji zestawiamy np. z jeansami. 

Jeśli nie odpowiada wam tak klasyczna tweedowa elegancja, może bardziej przekonujące okaże się inne wcielenie tweedu.

W latach 70-tych w USA rodzi się tzw. styl preppy (w wolnym tłumaczeniu 'panienka z dobrego domu'). Dobrze sytuowani studenci zaczęli odróżniać się od innych ludzi eleganckim, a jednocześnie swobodnym stylem ubioru, czerpiącym z elitarnych sportów, jak jeździectwo, łowiectwo, wioślarstwo czy tenis. 


   

Naturalnie, tweed we wszelkiej postaci wpisał się w ten styl znakomicie i do dziś dnia, obok pikowanych kamizelek, kraciastych koszul czy kaloszy marki hunter jest sztandarowym elementem preppy. 








Tweedowe stroje w tym typie bliskie są również tzw. brytyjskiemu stylowi.








Tweed to klasyczna tkanina, którą warto wzbogacić zawartość naszej szafy, zwłaszcza że możemy wybrać dowolny typ odzienia, koloru czy wzoru. 

Ja wybrałam tweedowy płaszcz, ale szukam również tweedowej marynarki z łatami na łokciach w stylu preppy. Być może w tym roku uda mi się znaleźć tę idealną :-) 

Na razie muszę się jednak zadowolić tweedowym płaszczem, który zakupiłam niedawno w Orsay. Kupiłam go z myślą o zestawieniu z kaloszami hunter, ale jak widać na poniższych zdjęciach świetnie sprawdza się również w wersji eleganckiej.




Tweed jest bardzo uniwersalną tkaniną, którą można zestawiać na różne sposoby i zawsze nadaje stylizacji klasy.





piątek, 17 lutego 2017

Klasyka w szafie - kamelowy płaszcz



Witajcie :-) Dziś chciałam zacząć taką małą serię na moim blogu, a mianowicie pokazywać klasyczne rzeczy, które ostatnio pojawiły się w mojej szafie, a przy okazji nieco przybliżyć ich modową historię. Na początek kamelowy, wełniany płaszcz.




Mój płaszczyk udało mi się "upolować" na Zalando, na zimowej wyprzedaży, więc w bardzo korzystnej cenie. Jeśli podoba wam się ten model, możecie go zobaczyć TUTAJ

Płaszcz marki mint&berry jest naprawdę piękny, szlachetny i ciepły. Jednak model zdecydowanie dedykowany jest wysokim osobom, od ok. 170 cm wzrostu. Dodatkowo płaszcze rozmiarowo wychodzą bardzo duże, więc jeśli nosicie takie S/M jak ja, polecam najmniejszy rozmiar - 34. 36 w tym modelu wychodzi już naprawdę duży.




Po kupnie tego płaszcza, wszystkie inne na długi czas przestały dla mnie istnieć. Zaczęłam się zastanawiać, czemu tak późno zdecydowałam się na zakup tego klasyka i stwierdziłam, że do takich rzeczy dorasta się z wiekiem. Trudno oczekiwać od dwudziestolatki tak dojrzałych modowych wyborów, choć i takie osoby się zdarzają, co osobiście bardzo podziwiam. Jednak moje "lata 20-ste" były czasem eksperymentowania, swoistego modowego szaleństwa. Teraz przychodzą czasy stabilizacji. Dochodzę do tego, że wcale nie potrzebuję tysiąca sukienek, bluzek czy płaszczy. Wystarczy kilka, za to idealnie dobranych do figury.




Odkryłam, że tak naprawdę jestem osobą, która przywiązuje się do rzeczy i nie chcę wymieniać ich co sezon. Pragnę cieszyć się swoimi "zdobyczami" przez długie lata, a nie tylko przez krótkie miesiące. Przy takich preferencjach trzeba oprzeć się na klasyce. Tylko w ten sposób można naprawdę przestawić się z fast fashion na slow fashion.


HISTORIA KAMELOWEGO PŁSZCZA


Kamelowy płaszcz zawdzięcza swoją nazwę wielbłądom, z których sierści wyrabiano wełnę na płaszcze. Obecnie każdy płaszcz o kolorze ciemnego, ciepłego beżu określa się tym mianem. Wielbładzia wełna jest bardzo droga, więc w zupełności wystarcza nam, że w składzie płaszcza znajduje się choć pewien procent zwykłej wełny.




Damskie kamelowe płaszcze zaczęły być popularne w latach 50-tych XX wieku. Eksperymentowano wówczas z różnymi fasonami.

W latach 60-tych i 70-tych kamelowy płaszcz nabrał prostszego charakteru. Dominował krój trapezowy, lub prosty (a'la trencz) z paskiem w talii. Na pierwszym zdjęciu Jackie Kennedy; na drugim zdjęciu Marilyn Monroe.







W latach 80-tych znów zaczęto bawić się fasonem kamelowego płaszcza. Raz był nieco workowaty, jak u Madonny (pierwsze zdjęcie), innym razem dopasowany, z lekkimi bufami na ramionach, jak u księżnej Diany (drugie zdjęcie).






Równocześnie w 1981 r. Anne-Marie Beretta projektuje dla włoskiego domu mody Max Mara „101801” - model kamelowego płaszcza, który staje się bestselerem i swoistym klasykiem gatunku.

Pod spodem słynny "101801".




Od tego czasu Max Mara wypuściła na rynek kilka modeli będących modyfikacją pierwowzoru. Pod spodem dwa z nich.






W latach 90-tych kamelowy płaszcz stał się symbolem elegancji i luksusu. Na zdjęciu Julia Roberts.




Obecnie dostępnych jest wiele modeli kamelowego płaszcza; mamy wersje dłuższe i krótsze, z paskiem lub bez i tylko od nas zależy, jaki wybierzemy. Możemy go dostosować do wzrostu, sylwetki i własnego gustu. Na zdjęciu prześliczna paryżanka, Jeanne Damas.




Kamelowy płaszcz jest cieplejszym odpowiednikiem klasycznego trencza - można go z powodzeniem łączyć z wszelkimi rodzajami ubrań i obuwia, za każdym razem zmieniając jego charakter.












Wiele gwiazd, nawet tych, których nie posądziłybyśmy o lubowanie się w klasycznych ubraniach, posiada kamelowe płaszcze. Na zdjęciach kolejno: Rihanna, Jennifer Lopez, Kate Moss i Stella McCartney.










Mam nadzieję, że post wam się podobał :-) Z góry dziękuję za wszystkie komentarze i zapraszam do kolejnych odwiedzin mojego bloga :-)

wtorek, 14 lutego 2017

Paryski szyk, czyli jak zostać paryżanką



Witajcie :-) w dzisiejszym poście temat, który dojrzewał we mnie od jakichś dwóch lat ;-) A więc, na czym polega paryski szyk i jak zostać paryżanką.


PARYŻANKA, CZYLI KTO?


  

Paryżanka, to legendarna wręcz postać, stale obecna w książkach i artykułach o modzie i stylu życia. Nie jest ideałem i wcale nie jest poukładana, a mimo to zdaje się nam wzorem nowoczesnej kobiety. Dlaczego? Bo jest świadoma siebie, a dzięki temu charyzmatyczna, asertywna i niezależna. Nie da sobie wmówić, że musi kupić sezonowy hit, jeśli do niej nie pasuje. Ma swój styl i imponuje innym bezbłędnością modowych wyborów.






Paryżanka wcale nie musi urodzić się w stolicy Francji; to stosowane w świecie mody określenie nie oznacza tak naprawdę narodowości, a raczej określony sposób bycia i patrzenia na świat (nie tylko na świat mody, ale na świat w sensie ogólnym). Dlatego paryżanką z powodzeniem może być Amerykanka, Włoszka czy Polka.




Tym co łączy wszystkie "paryżanki", niezależnie od pochodzenia czy statusu społecznego są: niezależność, asertywność, niechęć do tzw. fast fashion oraz oparty na klasyce, ale indywidualny, dopasowany do osobowości, sylwetki i sposobu życia styl.



JAK ZOSTAĆ PARYŻANKĄ, CZYLI LEKCJA PARYSKIEGO SZYKU


Każda z nas może zostać  paryżanką; a oto jak:

POSTAW NA KLASYKĘ




Coś jest hitem sezonu, ale już teraz widzisz, że to krótkotrwała moda? Odpuść sobie. Lepiej odłóż pieniądze i zainwestuj w rzeczy ponadczasowe, równie dobre dziś, jak i za pięć lat. 

Francuzka kupi modną rzecz, tylko jeśli jest pewna, że będzie pasowała do reszty jej garderoby. Bycie za bardzo trendy jest podejrzane, oznacza, że jesteś ofiarą mody (...) (Garance Dore, Love, Style, Life)


Torebka, buty, płaszcz/kurtka i dodatki. To rzeczy, w które zdecydowanie warto zainwestować, bo towarzyszą nam codziennie i stają się naszą wizytówką. Nie chodzi wcale o to, żeby odkładać całe życie na torebkę Chanel, czy trencz od Burberry. Paryski szyk opiera się na wyczuciu stylu i guście, a nie na zasobności portfela. Chodzi o zainwestowanie pieniędzy, które jesteśmy w stanie zgromadzić, bez głodowania, zaniedbywania siebie, psa, dziecka itp. W sklepach jest dostępnych tyle renomowanych i dobrych jakościowo marek na różnym pułapie cenowym, że każdy znajdzie coś dla siebie. 




W różnorakich artykułach o modzie często czytamy o rzeczach, które każda kobieta powinna mieć w szafie. Beżowy trencz, wełniany kamelowy płaszcz, mała czarna sukienka, biała koszula, prosty t-shirt, jeansy czy skórzana ramoneska - to rzeczy, które przewijają się w nich wszystkich, ale czy rzeczywiście są niezbędne każdej z nas? Myślę, że są to właśnie te elementy garderoby, które dobrze dobrane do sylwetki mogą znacznie ułatwić codzienne osiągnięcie gustownego looku. Nie oznacza to jednak, że musimy mieć w szafie je wszystkie, czy stosować się do "odgórnie" ustalonych krojów i kolorów. Każda z nas jest inna, tak duchowo, jak fizycznie. To w czym rewelacyjnie wygląda nasza koleżanka wcale może do nas nie pasować. Źle się czujesz w prostej małej czarnej sukience w stylu Audrey Hepburn? A kto powiedział, że tylko taki fason jest dozwolony? Chodźmy po sklepach, szukajmy, mierzmy - na pewno znajdziemy dobry krój klasycznych rzeczy również dla siebie. 




NIE MUSISZ BYĆ SZARA



Przyjęło się uważać, że paryżanka wybiera tylko stonowane kolory, a najostrzejsza barwa na którą sobie pozwala to czerwień. Oczywiście wiele zdjęć obrazuje taki właśnie styl, jednak wg mnie nie o to do końca chodzi, żeby ubierać się tylko na szaro, czarno, granatowo i beżowo. Pudrowy róż? Sukienka w kwiaty? Czemu nie! Ważne, by takie ubrania nie były krzykliwe i pstrokate. Można przecież być elegancką, stylową kobietą również w kolorowych i wzorzystych ubraniach. Trzeba tylko znać umiar i unikać kumulacji zbyt wielu kolorów i wzorów w jednej kompozycji. 




Świetnym dodatkiem, którym paryżanki często ożywiają stonowaną kolorystykę stroju, jest barwny szal lub apaszka. Dzięki temu niewinnemu dodatkowi na pewno nie zginiemy w tłumie, a nasza prosta stylizacja zyska wiele szyku i uroku.




DIABEŁ TKWI W... DODATKACH




Nie tylko ubrania są ważne. Wiele zależy od dodatków. Torebka, buty, zegarek i biżuteria - wiadomo, podrasowują ubrania. Wystarczy, że znajdziemy odpowiednie dla nas fasony ubrań i sieciówkę, która wizualnie i jakościowo nam odpowiada. Do tego droższe dodatki i od razu wyglądamy luksusowo. 





NIE KUPUJ PODRÓBEK ZNANYCH MAREK






Jeśli chcesz zostać paryżanką nigdy nie kupuj podróbek renomowanych firm. Nie czyni paryżanką logo Chanel na torebce; jeśli tak myślisz, jesteś w ogromnym błędzie. Paryżankę wyróżnia luksus w ubiorze, ale tylko na swoją miarę. Co z tego, że będziesz paradować ze słynną classic flap bag, jeśli wszyscy dobrze wiedzą, że cię na nią nie stać i to falsyfikat? Dużo lepsze wrażenie zrobisz wybierając porządną, skórzaną torebkę, na osiągalnym pułapie cenowym. 




PROSTOTA 




Nie bez racji mówi się, że najprostsze rzeczy są najlepsze. Ileż to już razy nasłuchałam się różnych samozwańczych modowych ekspertów o tym jak nudno wyglądają kobiety w szpilkach i sukienkach, i że trzeba się ubrać różnorodnie, a nawet nietypowo. Osobiści, za Coco Chanel uważam, że kobiety powinny być piękne, a nie ekscentryczne. Ktoś, kto ubiera się w skrajnie innych stylach w ogóle nie posiada własnego stylu, nie mówiąc już o tym, że większość kobiet po prostu nie ma tak modelowych sylwetek, żeby móc zakładać na siebie różne fasony, wzory i kolory ubrań. 

Z wiekiem (i sama obecnie jestem tego najlepszym przykładem) uczymy się, że nie musimy być ofiarami mody; że możemy z niej wybierać tylko to, co faktycznie do nas pasuje i w czym czujemy się dobrze. Równocześnie bardziej cenimy sobie nieskomplikowane, ponadczasowe rzeczy, w których może nie wyglądamy super modnie, ale zawsze ładnie i z klasą (np. rozkloszowana sukienka i szpilki).

Wiem, co do mnie pasuje i w czym dobrze wyglądam. Przyłapuję się na tym, że ciągle kupuję to samo, ale wcale mi to nie przeszkadza - to moja klasyka, zawsze się sprawdza, zawsze mnie uszczęśliwia. (Garance Dore)





NIEWYMUSZONA ELEGANCJA





Kwintesencją paryskiego szyku jest elegancja. Pamiętaj, że elegancja nie musi być zarezerwowana tylko na wielki wyjścia. Istnieje również elegancja casualowa, czyli codzienna, a nawet sportowa, gdzie szpilki lub balerinki z powodzeniem można zastąpić trampkami, a nawet kaloszami.






BĄDŹ ELEGANCKA W KAŻDEJ SYTUACJI




Paryżanka jest elegancka niezależnie od tego czy wybiera się do teatru, idzie do sklepu czy na spacer z psem. Nieważne, że nikt cię nie widzi. Robisz to dla siebie nie dla innych ludzi. Poza tym, ze stylem ubierania się jest jak z niedzielnym kierowcą. Jeśli rzadko jeździsz autem, słabo wychodzi ci kierowanie nim. Podobnie jest z wyczuciem stylu - ubierasz się od okazji do okazji i nigdy nie jesteś pewna swoich wyborów.

Będąc zawsze dobrze ubraną, staniesz się pewniejsza siebie i swojej wartości. Równocześnie, będziesz uchodziła za osobę stylową i wzór do naśladowania.




Pamiętaj, że wszystko, również standardy elegancji trzeba dostosować do siebie i swojego codziennego grafiku. Jeśli jesteś cały dzień na nogach, a przy tym nie pracujesz w miejscu, gdzie obowiązuje sztywny biurowy dress code, odpuść sobie szpilki. Dużo lepiej będziesz wyglądała w płaskich butach, ale w dobrym humorze, niż wykończona, z obolałymi stopami po całodziennych męczarniach. 




NIE POKAZUJ, ŻE CI ZALEŻY





Nikt nie powinien wiedzieć ile czasu zajęło ci dobieranie stroju, fryzura i makijaż. Z tego też powodu nie powinnaś przesadzać z makijażem i staranną fryzurą. Niech wszyscy myślą, że wybiegłaś naprędce z domu, a i tak wyglądasz znakomicie. Paryżanka zawsze powinna być zadbana, ale równocześnie odrobinę nonszalancka.




Opracuj sobie jeden typ makijażu, który jest uniwersalny i nieskomplikowany, a równocześnie idealnie podkreśla atuty twojej twarzy. Podobnie zrób z fryzurą. Przypomnij sobie gwiazdy kina, jak np. Brigitte Bardot czy Marilyn Monroe - one latami malowały i czesały się jednakowo. To świetna recepta na zawsze doskonały wygląd.





Również paznokcie nie powinny być przesadnie długie i pokryte wzorami. Dużo bardziej gustownie wygląda francuski manicure lub lakier o jednolitym kolorze. Pamiętaj, że zawsze zadbany wygląd dłoni i paznokci dużo lepiej świadczy o człowieku, niż sztuczne, udziwnione paznokcie, które nota bene nie wszystkim dobrze się  kojarzą. 




NIE CHWAL SIĘ!




Nawet jeśli uda ci się kupić wymarzoną, markową torebkę nie obwieszczaj tego koleżankom. Przechwalanie się jest w złym guście. Nie bój się - zauważą, a równocześnie nie znienawidzą cię. Nikt nie lubi samochwałów - prawda? Nawet gdy twoja nowa torebka zostanie odkryta nie chełp się nią. Zachowaj spokój i dystans. Mów o niej jak o czymś, o czym tak naprawdę nie warto wspominać. Zyskasz w oczach innych.




DBAJ O SIEBIE NA CO DZIEŃ, A NIE TYLKO OD ŚWIĘTA 




Zostajesz dziś w domu? To nie zwalnia cię od dbałości o własny wygląd. Paryżanki są zawsze jednakowo zadbane, dzięki regularnym zabiegom pielęgnacyjnym. Czysta cera to dla nich podstawa. Zamiast ukrywać mankamenty pod grubą warstwą podkładu zadbaj, by nie powstawały. 

Pamiętaj, że malujesz się, czeszesz i ubierasz przede wszystkim dla siebie. To że inni czasem powiedzą Ci coś miłego nie powinno być twoim głównym bodźcem do zadbanego wyglądu. 








SUKIENKA BEZ PERFUM TO TYLKO SUKIENKA




Dlaczego perfumy są takie ważne? Bo definiują nas tak samo jak ubrania i dodatki. Tworzymy pewne wrażenie o sobie.

Trzeba nosić perfumy, które się lubi, nasz osobisty zapach. Kiedy zostawiam gdzieś marynarkę, ludzie wiedzą, że jest moja. (Coco Chanel)

Z tego powodu, nie powinnyśmy ulegać modzie na konkretne perfumy, czy kupować dany zapach dlatego, że np. koleżanka, której styl podziwiamy uważa go za najlepszy. Zapach musi być po prostu NASZ. Nawet jeśli otoczenie nie uzna go początkowo za najciekawszy, z czasem przekona się do niego, bo będzie jednym ze składników określonego stylu ubierania się i bycia. 

Czasem spotykamy kogoś pierwszy raz i jego styl nam się nie podoba, ale z czasem, gdy widzimy jak jest konsekwentny w swoich wyborach, zaczynamy go wręcz podziwiać, pomimo że same nie wybrałybyśmy takich rzeczy, dodatków czy perfum. 

Perfumy są więc tak ważne jak dodatki, które wzbogacają najprostsze nawet ubrania. Z tego też powodu postaw na ich jakość, a nie ilość. Nie musisz mieć całej kolekcji perfum. Tak naprawdę wystarczy jeden, jedyny zapach, z którym będziesz się całkowicie utożsamiać. A zatem, odpuść sobie kolejny tani zapach z Rossmanna. Odwiedzaj czasem prawdziwe perfumerie, takie jak Sephora czy Douglas. Tam wąchaj, testuj, szukaj. Pamiętaj, że masz znaleźć zapach na lata i nie powinnaś się z tym spieszyć. Musisz być w 100% pewna, że to właśnie on. Gdy myślisz, że już go znalazłaś, poproś o darmową próbkę. Przetestuj go na spokojnie przez kilka dni w domu i jeśli wyjdzie zwycięsko z tej próby, dopiero go kup. Tak przemyślany zapach stanie się Twoją wizytówką na długie lata. 




ZAWĘŻAJ



Jeśli coś się sprawdza, po prostu trzymaj się tego. Nie obawiaj się, że będziesz nudna czy niemodna. Strach przed byciem niemodnym wmówili nam przez lata producenci odzieży, pragnący stale rosnących wskaźników sprzedaży. Skutkiem tego stale musimy coś kupować, a większości z tych rzeczy później i tak nie nosimy, bo czujemy się w nich albo przebrane, albo dany trend tak szybko mija, że nie było okazji go założyć, a my przecież stale musimy być na topie. 

Wyjściem z tej sytuacji jest właśnie zawężanie (możemy to też nazwać tworzeniem własnego uniformu). Kupujemy tylko to w czym czujemy się najlepszą wersją siebie, a z własnego doświadczenia wiem, że takich rzeczy nie ma zbyt wiele. Jednak obecnie już mnie to nie przeraża (kiedyś przerażało; stale musiałam próbować nowych fasonów, żeby nie być nudną), bo mniej możliwości oznacza tylko jeno - więcej stylu. 





Do ważnych chwil w życiu Francuzki należy kupno pierwszego zegarka, pierwszych perfum, pierwszej torebki - są ważne, bo istnieje szansa, że te przedmioty będą jej towarzyszyły codziennie i to już na zawsze. 

Jeśli spodoba się jej pewien rodzaj koszulki, nie zawaha się kupić trzech. Staną się jej znakiem rozpoznawczym. Jeśli polubi pewien odcień czerwonej szminki, od razu zrobi sobie zapas (najgorsze chwile w modowym życiu Francuzki to te, w których przestaje się produkować jej ulubione rzeczy. Widziałam, jak przyjaciółka kupuje czterdzieści pięć flakonów perfum, próbując obliczyć, czy wystarczą jej do końca życia). (Garance Dore, Love, Style, Life) 




NIE ODMAWIAJ SOBIE PRZYJEMNOŚCI




Choć paryżanka, o której tu piszę jest pewnym wzorcem, modowym mitem, który często nijak się ma do rzeczywistości, to trzeba przyznać, że Francuzki faktycznie są najszczuplejsze w Europie (badanie Eurobarometr 59,0 przeprowadzone przez Komisję Europejską w 2003 r.) Dlaczego tak się dzieje? Jak pisze w swojej książce pt. Cała prawda o Francuzkach Marie-Morgane Le Moel, we Francji panuje swoisty kult jedzenia. Posiłki wciąż się celebruje; ludzie starają się unikać jedzenia w pośpiechu, a do tego preferują rodzime, oparte na zdrowych, naturalnych składnikach potrawy. 

Paryżanki nie odmawiają sobie drobnych przyjemności, jak np. ulubione ciastko czy ser pleśniowy. Po prostu znają umiar. Nie opychają się jednego dnia łakociami, by później odpokutowywać ten występek przez cały tydzień. Gdy zjadają coś kalorycznego, mniej jedzą lub opuszczają kolejny posiłek, równoważąc w ten sposób bilans energetyczny organizmu. 

Dla Francuzek jedzenie jest jedną z największych przyjemności w życiu i dobrowolnie nigdy z nich nie zrezygnują. Tak więc ograniczaj, pilnuj się, ale nie rezygnuj definitywnie z niczego. Po prostu ciesz się życiem!




CIESZ SIĘ ŻYCIEM 




Paryżanka nie traci życia na nieustanne śledzenie modowych trendów, czy rywalizację o palmę pierwszeństwa na tym polu. Podoba się? Ok - pozwala się podobać. Nie podoba się? To nie! Najważniejsze, że ona sama zna swoją wartość. Pewność siebie, która od niej bije, prędzej czy później ogarnia również jej otoczenie. 

Twoje koleżanki są trendsetterkami i nie podoba im się  Twój zachowawczy strój? Nie obawiaj się. One stale będą kupować setki nowych, przemijających rzeczy, a Ty będziesz cieszyła się doskonale przemyślaną garderobą. Możesz wierzyć lub nie, ale drogie, klasyczne rzeczy, na które trzeba trochę poczekać, odłożyć, cieszą dużo bardziej i dłużej, niż tanie ubrania, które masz na wyciągnięcie ręki.

Znajomość własnego stylu oznacza, że to, co Francuzka kocha dziś, będzie kochała już zawsze. Oznacza także, że kiedy już go pozna, może przestać myśleć o modzie. Bo moda przemija. 

Ale styl... Stylowi zdecydowanie mówimy tak - zawsze. (Garance Dore, Love, Style, Life) 







Podsumowując, każda z nas może stać się elegancką, stylową kobietą i to bez nieustannych wizyt w centrach handlowych. Kluczem do tego niewątpliwie jest trendowy detoks; kupowanie rzadziej, ale lepiej; zawężanie modowych horyzontów i w ten sposób kształtowanie własnego stylu.

Styl to fascynujący sposób zestrojenia się z tym, kim jesteśmy, bycia kreatywnymi i wyrażania swojego ja. (Garance Dore)

Mam nadzieję, że lektura tego artykułu przyniosła wam choć w połowie tyle przyjemności, ile mi jego pisanie :-) Dziękuję za odwiedziny i zapraszam na nowe posty o poszukiwaniach własnego stylu, porządkach w garderobie i klasycznych rozwiązaniach w codziennym ubiorze :-)