6/30/2016

Moja kolekcja torebek MK




Torebki zaczęłam kupować podczas studiów; liczyła się wtedy ilość, nie jakość. W sumie nazbierałam grubo ponad 30 torebek ze skóry ekologicznej w różnych modnych wówczas fasonach i kolorach. 

Pod koniec mojego akademickiego żywota wyprzedałam wszystkie i zaczęłam równie namiętnie skupywać te z naturalnych skór z lat 40-stych, 50-tych i 60-tych - zakochałam się w stylu retro, ale o tym dokładniej innym razem. W sumie uzbierałam ok. 20 starych torebeczek (ze skóry węży, krokodyli, aligatorów i strusi). 

Po kilku latach zaczęłam wycofywać się ze stylu retro i wracać do współczesności. Znów sprzedałam moją kolekcję i za uzyskane pieniądze kupiłam kilka nowoczesnych, skórzanych torebek (dominowała wśród nich włoska firma Vera Pelle). 

Nie minęły dwa lata, jak znów zaczęłam pozbywać się torebek i zamyślać o czymś markowym. 

Mój styl bardzo się zmieniał, ewoluował i trudno było mi wybrać pierwszą markową torebkę. W końcu, po długim czasie rozmyślań i oglądaniu różnych stylizacji z modnymi torebkami postanowiłam kupić produkt Michaela Korsa. 

Od początku "korsy" podobały mi się najbardziej, ale czytałam tak wiele sprzecznych opinii, że to wstrzymywało mój zakup. Dodatkowo nieco zniechęcała mnie mnogość podróbek tej marki. Myślałam sobie, że kupię taką drogą torebkę, a potem wszyscy będą myśleli, że to tania podróbka. Teraz już wiem, że moje obawy były pozbawione sensu. Wbrew niektórym komentarzom, jakie wówczas słyszałam, torebki MK są bardzo solidnie wykonane; wszystkie moje "skarby" wyglądają jak nowe, choć wcale ich nie oszczędzam. 

Jeśli zaś o podróbki chodzi, to każdy kto ma "korsa" nie nabierze się na imitację. Już na oko widać np. że torebka źle się układa, że dane szczegóły okuć się nie zgadzają. Oryginał to klasa sama w sobie, której nie trzeba przedstawiać.





MK HAMILTON PEARL GREY


Mój pierwszy, ukochany "kors", zakupiony na Zalando. Był to prezent od rodziny z okazji świąt Bożego Narodzenia. Długo nie umiałam się na niego zdecydować. Kolor na zdjęciach wydawał się niezwykle jasny, a nazwa 'pearl grey' przywodziła mi na myśl srebrne sylwestrowe kopertówki. Ostatecznie stwierdziłam, że najwyżej odeślę. Nie odesłałam. Torebka mnie zachwyciła. Staranne wykonanie, piękny kolor, solidna skóra o ciekawej fakturze i niezwykle funkcjonalna organizacja wewnętrzna ujęły mnie bez reszty.   






MK SUTTON NAVY/BLACK LARGE



Mój drugi "kors", zakupiony dwa miesiące po Hamiltonie na gomez.pl. 


Od dłuższego czasu dojrzewałam do zakupu granatowej torebki. Pierwotnie miała być to Selma, ale kiedy zobaczyłam tego dwukolorowego Suttona wiedziałam, że to jest to. Do tego jeszcze udało mi się go nabyć ze sporym rabatem - pierwotnie kosztował 1570 zł, a po przecenie 950 zł.



Po zakupie Hamiltona pearl grey zrozumiałam, że w miom przypadkiu najlepiej sprawdzają się średniej wielkości torebki do ręki, z długim paskiem do noszenia na krzyż (super sprawa w czasie zakupów, prowadzenia psa, dziecka itp.) A chyba nikt nie robi bardziej funkcjonalnych torebek od Michaela Korsa. Każda rzecz ma w nich swoje miejsce i nie trudno o porządek. Do tego ich wygląd i wykonanie są jak dla mnie niedoścignione.

Co prawda Sutton jest nieco większy, masywniejszy i cięższy od Hamiltona, jednak wciąż nie jest to typowa shopper bag, mieszcząca cały dom i pięć kilo ziemniaków ;-) 

Dodatkowo Sutton, jest tak pakowny i wewnętrznie przemyślany, że jak dla mnie to najlepsza torebka do pracy.








MK JET SET EAST WEST BLACK


Mojego pierwszego jet seta kupiłam w zeszłym roku na wakacjach, ale nie polubiliśmy się. Wybrałam wtedy największy model, w wersji na zakupy, z całkowicie zamykanym wnętrzem. Toreka była niezwykle ciężka po zapakowaniu i jak dla mnie niepraktyczna. Odesłałam ją i zaczęłam rozważać jaki inny model jet seta byłby dla mnie odpowiedni. Po przeanalizowaniu moich wcześniejszych zakupów (Hamilton, Sutton), stwierdziłam, że będzie to jet set eat west tote. Tym razem nie zawiodłam się, choć kiedy przyszedł żałowałam, że nie jest trochę większy. 


Jet set east west należy do średnich torebek, ale jest nieco mniejszy od typowych "średniaków". Mam 170 cm wzrostu więc wygląda ok, zwłaszcza gdy go zawiesić na długim pasku. Organizacja wewnętrzna i staranność wykonania jak zawsze u Korsa na szóstkę z plusem :-)








MK CYNTHIA DUSTY ROSE LARGE


Mój prezent urodzinowy, na pewno będzie praktyczną pamiątką.

Początkowo chciałam Cynthię w kolorze cinder, czyli powiedziałabym taupe, ale kiedy zobaczyłam ją w odcieniu dusty rose, zaczęłam się zastanawiać. Z jednej strony bałam się, że dusty rose będzie po prostu za różową i w konsekwencji ściśle letnią torebką; z drugiej strony coś mnie kusiło. Zaryzykowałam i nie żałuję. Dusty rose to nie do końca taki brudny róż, a raczej mieszanka zgaszonego różu z wrzosem i beżem na granicy taupe. Bardzo ciekawy i trudny do określenia kolor, który nieco inaczej wychodzi na zdjęciach. W rzeczywistości świetnie pasuje nawet do czarnego zimowego płaszcza, a najbardziej mu do twarzy z granatem, szarością i wszelkimi pastelami. Złote okucia bardzo podbijają kolor.

Sama torebka jak wszystkie "średniaki" Korsa niezwykle wygodna, dopracowana i funkcjonalna. Posiada kieszeń na zamek do schowania portfela i długi pasek do noszenia jak listonoszkę. Brelok z przodu odpina się; jest dwustronny - z drugiej strony jednolicie złoty z logo projektanta, co sprawia, że można go przypiąć do innej torebki ze złotymi okuciami. 

Jedyne co Cynthii można zarzucić, to waga. Przez rączki z łańcuchów należy do ciężkich torebek, podobnie jak masywny Sutton large.






MK SELMA MESSENGER BLACK MEDIUM


Zawsze lubiłam elegancję i torebki w raczej klasycznym stylu. Trudno mi w to uwierzyć, ale kiedyś byłam stanowczym wrogiem małych, praktycznych listonoszek. Z czasem jednak przekonałam się, że warto mieć choć jedną taką poręczną torebeczkę. I znów mój wybór padł na Korsa. Za każdym razem kiedy chcę kupić torebkę, oglądam różne modele znanych marek, ale i tak zawsze MK jest górą ;-) 





MK SELMA MESSENGER DUSTY ROSE MEDIUM


Ten model listonoszki jest dla mnie doskonały tak pod względem wizualnym, jak i organizacyjnym, więc w sumie nic dziwnego, że nabyłam go ponownie w moim ulubionym kolorze brudnego różu. Znów zaoszczędziłam - kupiłam go na wyprzedaży na gomezie.

Jedyne do czego można się w messengerach doczepić, to brak dodatkowych kieszonek wewnątrz; mamy tam tylko jedną dużą przestrzeń, tradycyjny brelok na klucze i jedną małą kieszonkę na zamek, której w sumie i tak nie odpinam, gdyż nie jest zbyt wygodna w użytkowaniu. Pomimo tego i tak dobrze mi się ją nosi, a wielkość jest idealna - niby mała torebka, a duża i nie pogrubia, jak typowo małe listonoszki ;-)






MK JET SET CROSSBODY LILAC LARGE


Mój ostatni nabytek. 


Kolor specyficzny, nowość w tym sezonie wśród torebek MK. Lilac, czyli bzowy. Kolorek jest szary z domieszką rozmytego fioletu. Bardzo długo namyślałam się nad tym kolorem, czy będzie pasował do mojej garderoby. W końcu zaryzykowałam i była to dobra decyzja. 

Lilac świetnie komponuje się z wszelkimi odcieniami różu, miętą, żółtym, granatem i szarym.

Przy pierwszym zakupie na Zalando torebkę zgubiono, co okazało się bardzo dla mnie korzystne, bowiem otrzymałam spory rabat na kolejny zakup. Dzięki temu jet set large crossbody kupiłam nie za 669 zł, a za 439 zł ;-)

Wielkością jest porównywalny z Selmą messenger medium, ale organizacyjnie jest w mojej opinii od niej lepszy. Ma kilka przydatnych przegródek, a nie tylko jedną przestrzeń jak selma messenger. 

Jedyne co mnie zdziwiło w tym modelu, to brak breloka na klucze, który jest we wszystkich moich "korsach". Nie ma też do niego worka przeciwkurzowego. Również metka wewnątrz jest inna - podwójna, ale nie silikonowa jak w innych modelach.










I to już cała moja kolekcja torebek MK jak na razie. Razem 7 (3 małe i 4 duże). Od czasu studenckiego kupowania w ilościach hurtowych sporo się u mnie zmieniło. Zrozumiałam, że nie liczy się ilość, ale jakość. Dlatego moja teraźniejsza kolekcja torebek zdaje mi się spora i wystarczająca. Na dzień dzisiejszy nie marzy mi się żadna nowa torebeczka MK, ale oczywiście z czasem coś jeszcze może przybyć ;-) Za to czekam na obniżkę ceny pewnego pięknego portfela od Michaela Korsa. Mam nadzieję, że jeszcze w tym roku go zdobędę i zrobię o nim wpis.

Na mojej wishliście znajduje się jeszcze jedna torebka, ale tym razem nie MK, ale klasyczna obag z pełnym ekwipunkiem, do letnich casualowych stylizacji. Myślę, że jej zakup będzie raczej możliwy dopiero w przyszłym sezonie, więc mam jeszcze sporo czasu do namysłu. 

Na koniec jeszcze kilka słów o torebce, która co prawda nie jest marki MK, tylko Batycki, ale jest jedyną torebką innej firmy, która pozostała w mojej szafie po najeździe "korsów" ;-)



BATYCKI CITY NOVA


Klasyczna, pięknie wykonana torebka. Jej atutem prócz ponadczasowego wyglądu i skromnej elegancji jest jej waga - to niezwykle lekka torebka, choć średniej wielkości.

Niestety wewnętrznie nie jest tak dobrze zorganizowana jak torebki MK (mamy po prostu jedną dużą komorę, przegródkę na telefon i jedną kieszonkę na zamek); również długi pasek nie spełnia swojej funkcji - nie dość, że nie ma regulacji, to jeszcze po zawieszeniu na krzyż, lub chociaż na ramię torebka zapada się i deformuje. Tak więc długi pasek stanowi tutaj tylko ozdobę. 

Pomimo tego nie myślę pozbywać się tej torebki. Cenowo i wizualnie dorównuje produktom MK. Myślę, że dobrze mieć taką klasyczną czarną torebkę w swojej szafie.






4 komentarze:

  1. Myślałam, że to ja jestem Korsomaniaczką, ale zmieniłam zdanie po obejrzeniu Twojej kolekcji:). Łączy nas Sutton, tylko ja mam go całego w Navy, jestem b.zadowolona. Jestem ciut wyższa od Ciebie i też myślę, ze to idealna wielkość. Zastanawiałam się nad zakupem Jet Seta East West, ale widzę, że w sumie jest niewiele większy od Crossbody. Co do największego Jet Seta to podzielam zdanie, że jest ogromny i nieporęczny, ale za to ta mniejsza wersja bez kieszonki na laptopa jest bardzo fajna. Teraz na Zalando są świetne przeceny, zajrzyj koniecznie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za wypowiedź :-) Miło mi bardzo :-) Teraz poluję na portfel, ale możliwe, że i jakiś nowy Kors przybędzie ;-) Pozdrawiam serdecznie :-) Angela

      Usuń
    2. Dziewczyny, mam Suttona i w środku nie ma silikonowej metki, tylko jedną białą papierową i czarną materiałową z nr seryjnym i nr modelu. Obawiam się, że to fake :( A jak jest u Was?

      Usuń
    3. W moim Suttonie jest podwójna metka - silikonowa z miejscem produkcji (w przypadku mojej jest to made in Vietnam) i numerem modelu; zaraz za nią znajduje się biała, materiałowa metka z numerem seryjnym.
      Być może przy metkach istnieją jakieś różnice, w zależności od tego, w jakiej fabryce torebkę wyprodukowano. W moich wszystkich torebkach Korsa są te same metki, pomimo, że pochodzą z fabryk w Chinach, Wietnamie i Filipinach; jedynie z jet setem crossbody jest inaczej - metka jest podwójna, ale biała materiałowa z miejscem produkcji (w moim wypadku również Wietnam) i nr modelu oraz czarna z nr seryjnym napisanym w dwóch liniach.
      Jeśli nie jesteś pewna oryginalności swojej torebki, zastanów się, gdzie ją kupiłaś. Wiarygodne portale internetowe, sprzedające w Polsce torebki MK to: Zalando, gomez, chiara i fashionette. Jeśli odkupywałaś od kogoś, warto porównać zdjęcia suttona z powyższych stron z Twoją torebką. Możesz też napisać do mnie i przesłać zdjęcia swojej torebki - podróbki bardzo łatwo rozpoznać. Mój mail: angela.hiacynta@onet.pl

      Usuń

Copyright © 2017 Szafa Angeli