6/09/2016

Wiosna... Ach, to Ty! Mój wiosenny niezbędnik

Wiosna to według wielu (w tym również wg mnie) najpiękniejsza pora roku. Wreszcie można zrzucić ciężkie płaszcze i ubrać coś lżejszego.

Jest to mój pierwszy post na blogu, więc postanowiłam zacząć od mojego tegorocznego, wiosennego niezbędnika. 


Okrycie wierzchnie 


Przez długi czas moim wiosennym ulubieńcem był trencz. Nadal nie wyobrażam sobie życie bez tego typu płaszcza, jednak ta wiosna zdecydowanie należała u mnie do skromnej kurteczki ze sklepu Monnari. Samej trudno mi w to uwierzyć, ale ta kurtka pasuje do tak wielu zestawień, że rzadko kiedy korzystam z innego okrycia.





Szal


Kiedyś nie lubiłam szali i nie miałam ani jednego. Dziś mam ich już 14. Zawrotna liczba, jeśli wziąć pod uwagę fakt, że uzbierałam je w przeciągu pięciu miesięcy. Obecnie jestem zdania, że dobrze dobrany szal może zdziałać cuda i podnieść walory najzwyklejszego swetra czy kurtki, a do tego nieźle osłonić przed chłodem.





Balerinki z Melissy


Zawsze ciągnęło mnie w kierunku elegancji. Moją ulubioną gwiazdą była Marilyn Monroe, z okresu swoich największych filmowych przebojów ("Niagara", "Mężczyźni wolą blondynki", "Jak poślubić milionera", "Słomiany wdowiec", "Przystanek autobusowy", "Książę i aktoreczka", "Pół żartem, pół serio") i dopiętych na ostatni guzik stylizacji w duchu galowych lat 50-tych. Choć dalej lubię Marilyn i jej wizerunek, obecnie znacznie bliższa jest mi Brigitte Bardot, ze swoją niewymuszoną elegancją. Mogła ubrać proste cygaretki i zwykłą marynarską bluzkę, a i tak była szykowna. Do tak rozumianej komfortowej elegancji żadne obuwie nie pasuje lepiej od uroczych balerinek, które na ulice z sali baletowej również wyprowadziła Bardot.

Od kilku lat bardzo popularne stały się balerinki brazylijskiej firmy Melissa. Nie obcierają, dopasowują się do stopy, są mega wygodne, pachną gumą balonową i występują w tak dużej gamie wzorów i kolorów, że niepodobieństwem jest, by każda kobieta nie znalazła czegoś dla siebie w ofercie tej marki.

I ja nie stanowię tu wyjątku - zakochałam się od pierwszego wejrzenia w jasnych  balerinkach z czarnym kwiatem stworzonych przez Vivienne Westwood dla Melissy. Te buty są dla mnie równie uniwersalne co biała kurteczka z Monnari i stanowią niezawodną bazę do niemal każdej stylizacji.




Listonoszka


Przywykłam do torebek średnich, lub wręcz dużych rozmiarów, do których wrzucam cały mój świat. Jednak co zrobić, gdy nie trzeba wcale taszczyć ze sobą tego świata? Zamienić dużą torebkę do ręki na małą, ale pojemną listonoszkę, by jednak krztynę tego świata uszczknąć ;-) Jak wymyśliłam, tak zrobiłam i w ten sposób w moim życiu zagościł nieznany mi dotąd, niezwykle praktyczny typ torebki.





Wesołe kolory


Latami byłam zdeklarowaną entuzjastką ciemnych kolorów (elegancja kojarzyła mi się z czernią). Swobodniejszy styl zaowocował zmianą kolorystycznych upodobań i tak pobratałam się z pastelowym różem, miętą i niebieskim.





Granat zamiast czerni


Od kilku miesięcy nie mogę patrzeć na stricte czarne ubrania. Muszę być obecnie bardzo szczęśliwa, bo nie potrafię nosić się cała na czarno, jak czyniłam to dawniej. Ciągnie mnie do kolorów i kwiatowych motywów jak ćmę do światła. Wiadomo jednak, że biznesowy dress code dopomina się niekiedy o coś bardziej stonowanego i ciemnego. W takich przypadkach używam granatu, który jest świetną alternatywą dla czerni, a do tego doskonale dogaduje się z moim ulubionym pastelowym różem oraz miętą.






Marynarskie paski


I znów Brigitte Bardot się kłania. Marynarskie paski były jednym z jej ulubionych deseni. Osobiście zawsze wolałam kropki, jednak ta wiosna należy w mojej szafie do pasków. Uwielbiam zwłaszcza granatowo-białe paski w połączeniu z pastelowym różem i miętą, co wypada mniej tuzinkowo, niż klasyczne połączenie z granatowymi cygaretkami czy modnymi dżinsami.






Kwiatowe wzory


Kwiaty obok kropek i pasków, to jeden z najstarszych deseni, które chyba nigdy nie wyjdą z mody. Tego roku moja szafa pęka w szwach od bluzek i koszul w kwiaty, które świetnie sprawdzają się w pastelowych zestawieniach.





Rozkloszowane spódnice i sukienki


Idealne dla gruszek, do których grona się zaliczam. Ponadto, rozkloszowane spódniczki i sukienki przed kolano są bardziej swobodne i romantyczne niż ołówkowe spódnice, tak dawniej przeze mnie lubiane. Wszystko co rozkloszowane idealnie pasują do mojego obecnego stylu i usposobienia.






Cygaretki 7/8


Takie "przykrótkie" materiałowe cygaretki od kilku lat należą do moich ulubionych wiosenno-letnich spodni; jednakże tego roku zagościły w mojej szafie w nieznanych mi dotychczas kolorach i odkrywam je na nowo. 

Kilka lat temu czytałam artykuł na temat cygaretek o długości 7/8; autorka przekonywała, że to typ spodni, który pasuje tylko bardzo wysokim i szczupłym osobom. Niezupełnie się z tym zgadzam, gdyż jeśli można uznać mnie za wysoką (170 cm wzrostu), to na pewno nie za bardzo szczupłą (S/M, przy czym doły zawsze M - klasyczna gruszka ;-)), a w żadnych spodniach nie czuję się tak dobrzy jak w cygaretkach 7/8.




Sportowe buty


Nigdy nie czułam potrzeby ich posiadania (prócz typowych adidasów do dresów na siłownię). Jednak po zakupie balerinek z Melissy, stałam się bardziej otwarta na wygodne obuwie. Do tego jeszcze doszła miłość do marynarskich pasków i kiedy zobaczyłam różowe sneakersy z Melissy, nie mogłam się oprzeć ;-) Dzięki nim mogę tworzyć wygodne, marynarskie stylizacje. Ich dodatkowym, bardzo istotnym dla mnie atutem jest łatwość czyszczenia. Nigdy nie odważyłabym się na zwykłe buty sportowe w tak jasnym kolorze, z obawy, że po jednym sezonie będą do wyrzucenia z uwagi na zabrudzenia nie do usunięcia. Ze sneakersami z Melissy, nie ma takiej obawy.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2017 Szafa Angeli