10/19/2016

Zapach deszczowej jesieni



Witajcie :-) Perfumiarz, Olivier Creed powiedział kiedyś: "Drogie Panie, mężczyzna nigdy nie zapamięta waszej torebki. Perfumy zostaną w jego pamięci na zawsze." Coco Chanel mawiała, że "sukienka bez zapachu, to tylko zwykła sukienka", a Christian Dior twierdził, iż "zapach perfum kobiety mówi o niej więcej niż jej charakter pisma." 

Zgadzam się z tymi sentencjami w zupełności. Perfumy są dla mnie jak niewidzialne ubranie, które uzupełnia to prawdziwe, podkreślając moją osobowość i styl. Dobieram je bardzo starannie, zawsze wielokrotnie testując na skórze zapach, nad którego zakupem się zastanawiam. 

W tym sezonie zakochałam się w dwóch zapachach - Bottega Veneta Eessence Aromatique i Thierry Mugler Angel Muse.




Thierry Mugler Angel Muse



Z perfumami Thierry'ego Muglera znam się od wielu lat. Dość powiedzieć, że moim pierwszym zapachem z prawdziwego zdarzenia był klasyczny, ciemnofioletowy Alien. Moje rówieśniczki uznawały go z reguły za zapach zbyt elegancki i poważny (za to mężczyźni za nim przepadali ;-)), ale wg mnie perfumy nie mają wieku i do żadnego wieku przypisywane być nie powinny. Perfumy mają nas wyrażać, a ten typ zapachów zdecydowanie jest mój ;-) Uwielbiam takie otulające, intensywne, jakby nieco orientalne, złożone zapachy; z jednej strony kobiece i słodkie, z drugiej nieco pikantne i męskie. Dodatkowo pochlebia mi fakt, że również Brigitte Bardot gustowała w tego rodzaju perfumach ;-) 

Jako wielbicielka zapachów od Thierry'ego Muglera musiałam od razu przetestować nowy Angel Muse. Zakochałam się od razu i już po tygodniu i czterech testach na skórze (co jest u mnie tempem kosmicznym, bo zwykle zastanawiam się nad wyborem danego zapachu znacznie dłużej) kupiłam go.

Zapach nie "odwidział mi się" i zdecydowanie należy do moich ulubionych. Jest niezwykle uniwersalny, moim zdaniem można go dopasować do każdej stylizacji i każdej pory roku. Czy lato, czy jesień, czy słońce, czy deszcz, zawsze znajduję w nim pasujące do danej aury nuty zapachowe. 

Jego głowę stanowi grejpfrut i czerwony pieprz; serce bita śmietana, róża i orzech laskowy; podstawę paczula i wetiweria. Zapach jest zmysłowy i intrygujący, z mocno przebijającym się pieprzem i czymś słodko-gorzkim w tle. Piękny i elegancki zapach, jednocześnie lżejszy i bardziej nonszalancki od Alienów. 






Bottega Veneta Eessence Aromatique



Włoska marka Bottega Veneta zawsze kojarzyła mi się z perfumami dla mężczyzn. Na wiosnę szukałam czegoś świeżego, ale w moim typie zmysłowych, otulających zapachów. Sprzedawczyni zaproponowała mi wodę kolońską Bottega Veneta Essence Aromatique. Dla mnie zapach cudowny, który najlepiej opisują słowa Thomasa Maiera:

„To stary dom otoczony wiejską przyrodą, zielonymi pagórkami w regionie Wenecji, gdzie wyrastałem. Wyobrażałem sobie pokój z starą drewnianą podłogą, biblioteczką pełną skórzanych książek i otwartym oknem, którym płynie do pokoju świeże powietrze z zapachami świeżo pociętej trawy, siana, mchu i kwiatów z ogrodu.“

Właśnie takie są te perfumy - świeże, a jednocześnie głębokie i intrygujące. Ich głowę stanowi bergamotka i kolendra; serce róża, fasola Tonka i wanilia; podstawę drzewo sandałowe i paczula.

Essence Aromatique doskonale nadaje się tak na wiosnę, jak na jesień. Znajduję też w nim nuty odpowiadające zarówno słońcu, jak i słocie.






A jakie są wasze ulubione jesienne perfumy? ;-) Z góry dziękuję za odwiedziny i komentarze :-) 





Copyright © 2017 Szafa Angeli