czwartek, 30 marca 2017

Moja kolekcja biżuterii



Witajcie :-) Dziś o bodaj najbardziej kobiecym dodatku, czyli biżuterii.

Zawsze kochałam biżuterię. W liceum miałam ponad 50 par kolczyków, oczywiście z tzw. tandety ;-) Na studiach zaczęłam ubierać się retro i oszalałam na punkcie ciężkiej, ciemnej biżuterii w stylu wiktoriańskim oraz pereł (jak wyglądałam w wersji vintage możecie zobaczyć TUTAJ).

Gdy kilka lat temu "wróciłam do współczesności" stanęłam przed wielkim dylematem - moja wiktoriańska biżuteria i perły w stylu lat 50-tych do niczego nie pasowały. Co gorsza, kompletnie nie miałam pomysłu na nową. 

Postanowiłam więc poszukać swojego stylu i póki co dać sobie spokój z biżuterią. Z perspektywy czasu widzę, że było to bardzo mądre podejście, które powinnam zastosować również do torebek ;-)

Obecnie jestem już na tym modowym etapie, że wiem co do mnie pasuje i w czym czuję się dobrze. I nagle okazało się, że wiem również, jaka biżuteria wpisuje się w moją stylistykę. 

Z wiktoriańsko-perłowej kolekcji zostawiłam kilka drobiazgów, resztę planuję i najczęściej dostaję w prezencie, co sprawia, że biżuteria ma jeszcze większą wartość, bo również sentymentalną. 

Tak więc, oto moja mała kolekcja biżuterii ;-)


Markazyty i perły




Czyli po prostu to, co zostawiłam sobie z czasów fascynacji modą lat 50-tych. 




Witoriańskich kompletów miałam sporo, ale moim ulubionym był zdecydowanie ten z różami z masy perłowej firmy W. Kruk, który dostałam z okazji 22-gich urodzin. Zwłaszcza kolczyków nadal często używam w zestawieniu z sukienkami ;-)






W filmach kostiumowych często widywałam charakterystyczne kolczyki z perłą z kształcie łezki w ciemnej oprawie. Dostałam je pewnego razu na Mikołajki i zachwycona, nosiłam niemal bez przerwy ;-)




Na studiach zaczytywałam się w XIX-wiecznych powieściach. Jedną z moich ulubionych książek była "Anna Karenina" Lwa Tołstoja. Kiedy zobaczyłam ten wisior z czarnych granatów, przed oczami stanęła mi bohaterka tej powieści. Dostałam go pod choinkę ;-)




A te kolczyki z kolei, najjaśniejsze z mojej ówczesnej kolekcji, dostałam od rodziny z okazji obrony pracy magisterskiej ;-) Są bardzo bliskie mojemu sercu i ładnie komponują się ze zwiewnymi sukienkami.




Maleństwa




Kolczyki z białego złota, z uroczymi błękitnymi cyrkoniami dostałam od taty w liceum. Żałowałam wtedy, że są takie maleńkie. Doceniłam je po latach, czego najlepszym dowodem jest to, jak często mam je na uszach ;-)




Srebrne kolczyki po prababci. Choć maleńkie, bardzo widoczne - nie wiem co to za kamyczki, ale przy najmniejszym promyku światła migoczą tysiącem barw ;-)




Oj, jak ja kiedyś lubiłam granaty, aż strach ;-) i ciemne kolory ;-) Miałam parę kolczyków z burgundowymi granatami; jeden z nich zgubiłam. Ten, który został, przerobiłam na tyci wisiorek.






Złoty pierścionek. Prezent od mojego mężczyzny. Czysta klasyka - pasuje do wszystkiego. 




Mniej szlachetnie, bardziej modowo




W swojej kolekcji mam też kilka naszyjników z popularnych sieciówek, które choć mało szlachetne, dobrze uzupełniają wiele stylizacji ;-) 




1. Bijou Brigitte
2. Camaieu
3. Reserved
4-6. Bijou Brigitte




7. Rękodzieło
8. H&M
9. Orsay
10. Reserved




11-12. Orsay


Jestem gruszką, więc takie duże elementy na szyi bardzo mi służą.




Artelioni




Prócz sieciówkowych naszyjników, po powrocie do współczesnego stylu ubierania się, nie inwestowałam w biżuterię. Po prostu nie miałam na nią pomysłu. Błyskotki z Orsay, Reserved czy BB traktuję trochę po macoszemu, jak coś co się przydaje, ale bez sentymentów mogę wyrzucić, gdy mi się znudzi. Zdecydowanie potrzebowałam czegoś szlachetnego, co można przekazać kolejnym pokoleniom, a równocześnie nowoczesnego.


  

Niedawno, bo na Dzień Kobiet, dostałam od męża bransoletkę Artelioni. 

"-Lubisz teraz pastele i kwiaty; pomyślałem, że taki motylek będzie idealnym uzupełnieniem" - powiedział. 

Cóż, trafił w dziesiątkę :-) Byłam zaskoczona, że znalazł coś takiego, co od razu mnie urzekło; a ja tyle chodziłam po salonach jubilerskich i nic nie podobało mi się na tyle, żeby to kupić. 

Nie miałam pojęcia co to za firma; nigdzie nie widziałam sklepu z takim szyldem. Gdy dowiedziałam się, że to młodsza linia marki Apart, byłam zaskoczona. 






W Aparcie kupowałam perły, kiedy jeszcze ubierałam się retro i tak asortyment tego sklep zapamiętałam - jako klasyczną, bardzo elegancką biżuterię, a ja szukałam przecież czegoś nowoczesnego, bardziej casualowego.








Kilka dni temu kupiłam dwa kolejne cudeńka od Artelioni - pudrowy pierścionek i wisior z brązu. 






Nigdy nie podobały mi się takie duże pierścionki, ale ten jest wyjątkowy - pokochałam go ;-) 

Choć niektórzy krzywią się na nowatorską, "pół-szlachetną" biżuterię Artelioni, to myślę, że jest to idealne uzupełnienie stylizacji młodych kobiet, dla których typowa, klasyczna biżuteria jest zbyt poważna. 




Biżuteryjne marzenia :-)


Na koniec jeszcze kilka moich biżuteryjnych marzeń, które mam nadzieję wkrótce spełnić ;-)




1. Pierścionek Kate Spide
2. Pierścionek Apart
3. Pierścionek Apart
4. Naszyjnik Apart
5. Kolczyki Artelioni
6. Bransoletka Artelioni z kryształów górskich
  

Ciekawa jestem jakie Wy macie podejście do biżuterii i jakie marki lubicie? :-)

Z góry dziękuję za wszystkie odwiedziny mojego bloga :-) Pozdrawiam 


6 komentarzy:

  1. piękne skarby :) bardzo podoba mi się to, że każdy element opisujesz z taką pasją, każdy ma swoją historię :)
    pierścionek piękny, ma gust Twój mężczyzna! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ogrom pięknej, oryginalnej biżuterii. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. piękna kolekcja :) najbardziej mi się spodobał złoty pierścionek <3

    http://dalenadaily.com

    OdpowiedzUsuń
  4. wow those accessoiries are so lovely
    classy and elegant.

    with love your AMELY ROSE

    OdpowiedzUsuń