8/17/2017

Marynarska sukienka hiszpanka w stylizacji plus rozważania o stylu



Witajcie :-) I stało się - znów zaniedbuję bloga... A wszystko przez przepełnioną po brzegi szafę, z którą w końcu coś musiałam zrobić. To bardzo bolesne, gdy okazuje się, że rzeczy, które były tak niezbędne są jednak zbędne. Jedyne co trzeba robić, to odejmować - powiedziała Coco Chanel i miała absolutną rację. Nadmiar i stylistyczna różnorodność w szafie wcale nie sprzyja dobremu stylowi; wręcz przeciwnie - rozmydla go. Niby we wszystkim wygląda się ładnie, ale i nie ma się stylu. Takie wszystko i nic. 


  

Gdy rok temu zaczęłam prowadzić tego bloga już mniej więcej orientowałam się jakie kroje mi służą, a w których wyglądam fatalnie. To czego szukałam był STYL. Podobało mi się tak wiele różnych filozofii ubioru, że z każdej chciałam uszczknąć coś dla siebie. Jedna stylizacja w stylu preppy, druga biznesowa, trzecia boho... Nie rozumiem jak możesz iść przez świat aprobując wszystkich i wszystko - powiedział pan Darcy, bohater "Dumy i uprzedzenia" Jane Austen do Bingley'a. I coś w tym jest. Gdy nic się nie podoba źle, a gdy podoba się wszystko jeszcze gorzej... 





Zaczęłam się zastanawiać, co tak naprawdę mi się podoba, co koresponduje z moim trybem życia i kto jest dla mnie modowym wzorcem. Szybko złapałam się na tym, że tym co podziwiam u innych jest slow fashion i minimalizm, które wpisują się w tzw. paryski szyk. Wkrótce po tym odkryciu napisałam post Paryski szyk, czyli jak zostać Paryżanką. Wyłożyłam tam wszystkie swoje spostrzeżenia w tym temacie. Miał to być mój modowy doradca i podpora w chwilach zwątpienia i pokus. 

Muszę przyznać, że wtedy naprawdę wzięłam się za siebie, pozbyłam wielu niepasujących do mnie rzeczy i zakupiłam parę porządnych, bazowych elementów (m.in. moją pierwszą białą koszulę, camelowy wełniany płaszcz, klasyczne jeansy, prostą małą czarną sukienkę, idealnie skrojony marynarski sweterek, trencz, czy białe, sportowe buty). Niestety im bliżej lata, tym bardziej zaczęłam popuszczać wodza fantazji, co niestety zaowocowało kilkoma zupełnie zbędnymi i niestylowymi częściami garderoby. Jednym z nich była koszulka w żyrafy - TUTAJ. Nawet nie chodzi o to, że jest w żyrafy; przy zwykłych jeansach i balerinkach może wyglądać całkiem stylowo. Ja jednak nie dość, że zestawiłam ją dość awangardowo i barokowo (zupełnie nie jak Paryżanka), to jeszcze zignorowałam fakt, że bluzka wiązana na supełek na biodrach zupełnie nie pasuje do mojej sylwetki... Już widzę jak Madame Chic kręci nosem... Chciałam już nawet usunąć ten post - świadectwo mojej modowej zbrodni; ostatecznie zostawiłam go, żeby przypominał mi jak kończy się zakupowy upór i niesubordynacja.

Muszę jednak oddać sobie sprawiedliwość, że obok kilku wpadek, nagromadziłam też sporo niezłych, bazowych rzeczy, które przy porządkowaniu szafy odkryłam na nowo. Pocieszający jest też fakt, że moja zakupowa nierozwaga dotyczy tylko ubrań; jeśli chodzi o torebki, buty i biżuterię, już od dawna podchodzę do ich zakupu rozsądnie i nie przypominam sobie żadnej wpadki.    





Złożoność jest twoim wrogiem. Każdy głupiec może coś skomplikować. Ciężko jest coś uprościć. 
Richard Branson


Powinnam sobie ten cytat wyryć złotymi zgłoskami nad drzwiami garderoby... 

Swego czasu przeżyłam fascynację latami 50-tymi XX wieku (TUTAJ), co niestety niezbyt dobrze wpłynęło na moje modowe horyzonty. Po odejściu od stylu retro nie mogłam się odnaleźć we współczesności; wszystko wydawało mi się mało eleganckie lub zbyt proste i nudne. Niepotrzebnie wszystko komplikowałam, zamiast iść prostą drogą. Byłam też bardzo odporna na wpływ innych, nawet tych, których styl podziwiałam. Zawsze wydawało mi się, że tylko im pasują jeansy, marynarka i prosty t-shirt; ja na pewno wyglądałabym w takim zestawie fatalnie. Zabawne, jak wiele stylów testowałam, a jak ognia unikałam tego co najprostsze i najlepsze.






Czuję, że jeszcze nigdy nie byłam tak blisko osiągnięcia modowej stabilizacji i spokoju jak teraz. Przy wszystkich moich poprzednich próbach oczyszczenia garderoby ze zbyt skomplikowanych i niepasujących rzeczy zawsze coś mnie hamowało... Kierując się sentymentami, nie racjonalizmem zostawiałam rzeczy, które tylko niepotrzebnie zaprzątały mi głowę i tworzyły bałagan w mojej szafie, a co za tym idzie, również w stylu.

Tym razem pozbywam się wszystkiego co zbyt skomplikowane i "niefrancuskie". Od kilku dni odkrywam jak łatwo tworzyć stylowe zestawy, gdy ubrań ubyło. 

Mój dzisiejszy zestaw jest tym, co zawsze chcę osiągać w moich stylizacjach. Prosty i szykowny bez zbędnego wysiłku i udziwnień. 



Sukienka - Orsay
Torebka - O bag basket
Buty - Venezia
Zegarek - Michael Kors
Okulary - Ralph Lauren 



Copyright © 2017 Szafa Angeli