1/05/2018

Moja kolekcja torebek - MK, Furla, O bag, Ralph Lauren



Ze wszystkich rzeczy, które mam w szafie, najbardziej cieszą mnie torebki - i lubię wydawać na nie pieniądze. W torebkach jest coś cudownego - potrafią nadać wyrazisty charakter całej stylizacji, pomagają zorganizować nasze życie, pasują do wszystkiego i zawsze wyglądają korzystnie (...) Dobrej jakości torba będzie ci służyła przez lata, dlatego uważam, że warto kupować najlepszą, na jaką cię stać.
Fleur de Force, Jak być glam, s. 114


Podobnie jak wyżej przytoczona autorka, uwielbiam torebki; w moim odczuciu posiadają one moc nadawania polotu najprostszym stylizacjom. Nic więc dziwnego, że jednym z pierwszych postów na moim blogu był ten o moich torebkach (TUTAJ). Choć od tego wpisu upłynęło już sporo czasu, przeglądając statystyki, widzę stałe nim zainteresowanie, dlatego nowy rok postanowiłam rozpocząć jego aktualizacją. Trzy torebki z poprzedniego postu nie przeszły próby czasu i się z nimi pożegnałam (MK jet set east west black, MK jet set crossbody lilac large oraz Batycki City), kilka nowych nabyłam.




1. MK SLOAN BERRY
Jednym z mocniejszych trendów tego sezonu jest czerwień, więc jako miłośniczka tej barwy, postanowiłam skorzystać z okazji i rozejrzeć się za czerwoną torebką, o której myślałam już od dłuższego czasu. Dla mnie to kolor idealny na zimę, świetnie ożywiający stonowane stylizacje, ale i niezawodny wiosną i latem, do marynarskich zestawów.

Na oku miałam trzy modele, wszystkie od Michaela Korsa. Pierwszą, Lenox Satchel bright red odrzuciłam ze względu na zbyt jaskrawy odcień czerwieni, który nie pasowałby do wszystkich ubrań, jakie zamierzałam z nią zestawiać.

Druga, również o nazwie Sloan, ale pikowana, przypominająca klasyczną torebkę Chanel okazała się być zrobiona z delikatnej, szybko niszczącej się skóry, co od razu ją wyeliminowało.

I tym sposobem, zdecydowałam się na model Sloan Berry, w dwóch odcieniach czerwieni. Torebka jest praktyczna, wykonana z grubej, solidnej skóry i wbrew pozorom bardzo pojemna. Mieszczę w niej najpotrzebniejsze rzeczy i nie mogę doczekać się lata, by wykorzystać ją w ulubionych marynarskich zestawach.



Cała stylizacja TUTAJ






2. O BAG MINI AVORIO
Do zakupu o baga przymierzałam się dość długo, o czym dokładnie pisałam TUTAJ. Jednak powolne rozmyślania, a potem oczekiwanie na dostawę i swoiste polowanie na body i dodatki w wymarzonym kolorze opłaciło się. 

To była jedna z moich ulubionych, letnich torebek, świetnie komponująca się niemal ze wszystkim, a już na pewno z jeansami i zestawami w stylu marynarskim. 

Do tego łatwo z niej usunąć wszelkie zabrudzenia, co szczególnie w przypadku lata i rowerowych wojaży jest dla mnie ważne. 



Cała stylizacja TUTAJ


Cała stylizacja TUTAJ


Cała stylizacja TUTAJ


Cała stylizacja TUTAJ


Cała stylizacja TUTAJ


Cała stylizacja TUTAJ


Cała stylizacja TUTAJ


Cała stylizacja TUTAJ


Cała stylizacja TUTAJ




3. O BAG BASKET SKALISTA
Gdy jakiś rodzaj, czy kolor torebki mi się podoba, lubię mieć jej większą i mniejszą wersję. Nic więc dziwnego, że po zakupie dużego o baga, o przewrotnej nazwie o bag mini, szybko poczułam potrzebę zaopatrzenia się w jego mniejszą wersję.

O bagi kojarzą mi się przede wszystkim z latem, choć nigdy nie wiadomo - może w przyszłym roku jakieś zimowe ubranko przypadnie mi do gustu? W każdym razie, gdy zobaczyłam te urocze torebki-woreczki, zwane o basket, od razu pomyślałam, że będzie to idealny odpowiednich większego o baga. 

Do neutralnego koloru body dopasowałam jeansowy organizer i uchwyt z łańcuszkiem. Torebeczka przywodzi mi na myśl marynarskie klimaty i bardzo ładnie urozmaica miejskie stylizacje.

Jedyną wadą tej torebki jest to, że nie można do niej za dużo napakować, bo uchwyt na zatrzaski odpina się pod wpływem obciążenia, a organizer-woreczek nie posiada wewnątrz żadnych kieszonek, co utrudnia utrzymanie porządku. Są to jednak na tyle niewielkie mankamenty tej torebki, że ogólnie jestem bardzo zadowolona.



Cała stylizacja TUTAJ


Cała stylizacja TUTAJ






4. RALPH LAUREN GABBI SHOULDER MEDIUM FALCON
To moja najnowsza torebka, którą dostałam w prezencie gwiazdkowym. Muszę przyznać, że od razu skradła moje serce i obecnie noszę ją najczęściej ze wszystkich jakie posiadam.

Choć inspiracją do jej powstania była zapewne torebka YSL, to mi kojarzy się z szykiem i elegancją klasycznej torebki Chanel, bo choć prosta i stonowana, przykuwa spojrzenia. 

Jest bardzo praktyczna i naprawdę pojemna, co mnie zaskoczyło. Łańcuszkowy uchwyt można nosić na przegubie ręki czy na ramieniu, lub rozłożyć i przewiesić na krzyż jak listonoszkę. Ja najbardziej lubię nosić ją ze złożonym na pół paskiem na ramieniu, gdyż jest to jedyna torebka, która nie zsuwa się z moich drobnych i spadzistych ramion ;-)

Kolor jest niezwykle uniwersalny - nazwałabym go taupe (kreci odcień brązu, zawierający w sobie domieszkę szarości). Pasuje niemal do wszystkiego. 

Model Gabbi nosi mi się znakomicie i trudno mi się do czegoś przyczepić. Jedyne co bym mogła sobie życzyć, to żeby miała tylną kieszonkę na drobiazgi, którą tak lubię ;-)








5. MK SELMA MESSENGER MEDIUM BLACK
Nie przepadam za czarnymi torebkami nawet w zimie; ze stonowanych kolorów wolę granat, brąz w swoich odcieniach, taupe czy szarość. Ta mała Selma jest jedyną czarną torebką, która sprawdza się w mojej szafie i muszę przyznać, że bardzo ją lubię.

Nie używam jej może bardzo często, ale w niektórych stylizacjach jest wręcz nie do zastąpienia, a ciekawy kształt równoważy jej nudny kolor. 

Pojemność i praktyczność oceniam na szóstkę, tak jak i solidność wykonania, co dla zagorzałej rowerzystki, regularnie wystawiającej swoje torebki na działanie czynników atmosferycznych jest nie do pogardzenia ;-)

Selma to dla mnie prawdziwie kultowy model; być może kiedyś skuszę się nawet na jej klasyczną wersję do ręki?



Cała stylizacja TUTAJ  


Cała stylizacja TUTAJ  


Cała stylizacja TUTAJ


Cała stylizacja TUTAJ




6. FURLA METROPOLIS MOONSTONE
Najpierw zakochałam się w Furli mini, o której za chwilę, a potem kupiłam jej dużą wersję. Obie Furle należą do moich ulubionych torebek, które noszę przez cały rok, choć oczywiście z racji pudrowego kolorku najwięcej w cieplejszych miesiącach.

Duża Furla Metropolis jest bardzo pojemną i stylową torebką. Cenię w niej również to, że sama utrzymuje swój kształt i nie wymaga wypychania, gdy stoi pusta na półce, co często zdarza się w przypadku kuferków z półsztywnej skóry.

Na letniej wyprzedaży w zeszłym roku udało mi się kupić ją z bardzo dużym rabatem, tak że wyszła taniej od wersji mini. 




Cała stylizacja TUTAJ


Cała stylizacja TUTAJ


Cała stylizacja TUTAJ


Cała stylizacja TUTAJ




7. FURLA METROPOLIS MINI MOONSTONE
Myślę, że ten model śmiało można nazwać kultowym, choć jego poważną wadą jest mała pakowność i brak regulacji łańcuszka. Przy moich 170 cm wzrostu długość jest w sam raz, nawet przy założeniu na krzyż, ale dla wyższych i niższych osób może być to duża niedogodność. 

Długo zastanawiałam się nad zakupem Furli mini, gdyż zwykle takie małe torebeczki mają to do siebie, że poszerzają. Na szczęście przy tym cudeńku nie ma takiego efektu, a wręcz przeciwnie - wydaje mi się, że pasuje niemal do każdego. 

Jedynym co czasem mi w niej przeszkadza, to właśnie mała pakowność, choć nie przeszkodziło to w tym, by stała się jedną z najczęściej noszonych torebek wiosny i lata 2017, o czym najlepiej świadczy ilość stylizacji z jej udziałem.



Cała stylizacja TUTAJ







Cała stylizacja TUTAJ


Cała stylizacja TUTAJ


Cała stylizacja TUTAJ


Cały manicure TUTAJ


Cała stylizacja TUTAJ


Cała stylizacja TUTAJ






8. MK SELMA MESSENGER DUSTY ROSE MEDIUM
Selma tej wielkości sprawdza się dla mnie idealnie na co dzień, zwłaszcza, gdy jadę rowerem, a potrzebuję więcej przestrzeni do pakowania, niż oferuje Furla mini. Nic więc dziwnego, że niedługo po czarnej Selmie Messenger kupiłam sobie również jej różową wersję. 

Sam kolor dusty rose jest dla mnie niezwykle uniwersalny i praktyczny. Świetnie sprawdza się tak latem, jak i jesienią czy zimą. W zależności od tego z czym się go zestawi jest bardziej różowy, lub bardziej brązowy ;-)

Jeśli ktoś szuka takiej małej-dużej torebki, pełniącej funkcję tak praktyczną, jak i elegancką, Selma Messenger na pewno nie zawiedzie. 



Cała stylizacja TUTAJ


Cała stylizacja TUTAJ


Cała stylizacja TUTAJ


Cała stylizacja TUTAJ




9. MK JEST SET ITEM
Jet set item dokładnie opisywałam TUTAJ. Jest to wygodna shopperka, w kolorze idealnym na późną jesień i zimę, gdy nasze ubrania, podobnie jak przyroda szarzeją. Jednak nie jest to typowa brązowa torebka; pomimo prostego kształtu wyróżnia ją wzór w literki. 

Bardzo lubię urozmaicać ją przywieszając brelok z pomponami. Zimą świetnie współgra z camelowym płaszczem czy parką w kolorze khaki. 

Zdecydowanie jest to bardzo praktyczna, codzienna torebka, o którą nie trzeba się zbytnio troszczyć. Dla mnie to najlepsza alternatywa dla czarnej torebki.




Cała stylizacja TUTAJ


Cała stylizacja TUTAJ


Cała stylizacja TUTAJ




10. MK CYNTHIA DUSTY ROSE LARGE 
Model Cynthia urzekł mnie pięknymi rączkami, które choć dodają torebce wagi, są niezwykle efektowne.

Co do koloru, to była to moja pierwsza różowa torebka i wybierając ją, miałam poważne obawy. Na szczęście okazało się, że nie mogłam podjąć lepszej decyzji. 

Myślę, że dla wielu kolor dusty rose będzie najbardziej uniwersalnym spośród odcieni różu i warto go wybrać zamiast typowych kolorów torebek. 

Cynthia jest dobrze zorganizowaną, średnią torebką na co dzień. Jej małą wadą, jest waga, ale przede wszystkim zapadanie się skóry. Łatwo sobie z tym poradzić wypychając torebkę, gdy stoi pusta na półce. Nawet spore deformacje można tym sposobem stosunkowo szybko usunąć. 



Cała stylizacja TUTAJ


Cała stylizacja TUTAJ




11. MK HAMILTON PEARL GREY
Była to moja pierwsza markowa torebka i w dalszym ciągu należy do moich ulubionych. Niezwykle poręczny kształt, praktyczna organizacja wewnętrzna i kolor - na tyle uniwersalny by pasować niemal do wszystkiego, przy czym nie jest to konwencjonalna czerń. 

Jeśli stoicie przed wyborem pierwszej markowej torebki, a nie jesteście entuzjastkami typowych shopper bag, gorąco polecam wszelkie odmiany Hamiltona. 

Myślę, że jest to model, który podobnie jak Selma, podoba się ogólnie rzecz biorąc wszystkim ;-)

Co ważniejsze, torebka zupełnie nie jest kłopotliwa i nie trzeba jej wypychać. Idealnie utrzymuje swój kształt bez żadnego wsparcia z naszej strony.


Cała stylizacja TUTAJ








12. MK SUTTON NAVY/BLACK LARGE
Moją drugą markową torebką miała być granatowa Selma, ale gdy zobaczyłam tego dwukolorowego Suttona, w dodatku w niezwykle atrakcyjnej cenie, stwierdziłam, że to jest to. 

Sutton to świetna torebka biznesowa; praktyczna, pojemna, a nietuzinkowa. 

Gdy potrzebuję zabrać ze sobą laptopa, lub teczki z dokumentami, zwykle wybieram właśnie tę torebkę. 

Skóra, z której ją wykonano jest dość gruba, dzięki czemu torebka sama zachowuje pożądany kształt. 

Polecam ją wszystkim, którzy szukają pojemnej i eleganckiej torebki do pracy.









To już wszystkie moje torebki, w sumie dwanaście. Czy jeszcze jakaś przybędzie? Wydaje mi się, że nie mam już żadnych realnych "torebkowych" potrzeb, ale kto wie, może trafi się jeszcze kiedyś jakaś klasyczna Selma, w kolorze, który będzie mi dobrze służył? ;-)



Copyright © 2017 Szafa Angeli