2/21/2018

Jak znaleźć swój styl?



W swojej książce Love, style, life Garance Dore pisała, że własny styl wyłania się z tego co wiemy o sobie, o swoim ciele, co chcemy wyrazić i kim chcemy być. Sama przypominam sobie, jak u progu dorosłości dość szybko zdałam sobie sprawę co chcę wyrazić i kim chcę być, ale do prawdziwej wiedzy o sobie i swoim ciele musiałam jeszcze dojrzeć. Długo poszukiwałam siebie, eksperymentowałam i popełniałam niezliczone modowe gafy. Obecnie na tyle poznałam siebie i to co mi służy, że postanowiłam podzielić się swoimi radami na temat tego jak znaleźć swój styl.

A więc zaczynamy:


OPANUJ PODSTAWY




Szukać swojego stylu można spontanicznie, testując wszystko co wpadnie nam w oko, albo w sposób zaplanowany i rozważny. Sama wystarczająco długo podążałam tą pierwszą drogą, by wam ją stanowczo odradzić, chyba że macie dużo pieniędzy i czasu. Jeśli nie znalazłaś jeszcze swojego stylu, najrozsądniej będzie stawiać na proste zestawy, typu biała koszula i jeansy. Dopiero z czasem, gdy lepiej poznasz siebie i swoje preferencje, to co pasuje do Twojej sylwetki i osobowości, możesz dołożyć wyróżniające elementy i testować nowe rozwiązania.

To tak, jakbyś grała w grę komputerową. Nie da się wystartować z najwyższego pułapu, trzeba zacząć od najprostszego poziomu, przejść go, oswoić się z nowym tematem i dopiero potem pójść dalej. Po jakimś czasie bez problemu przeskoczysz etap, na którym wcześniej z pewnością poniosłabyś porażkę, ale potrzebujesz do tego doświadczenia.
Katarzyna Tusk, Elementarz stylu, s. 71

MÓJ PRZYKŁAD

Kilka lat temu miałam wielki problem z łączeniem poszczególnych elementów stylizacji. Gdy myślę o tym z perspektywy czasu wiem, że popełniałam wiele błędów właśnie dlatego, że na siłę chciałam ubierać się różnorodnie. Gdy postawiłam na proste połączenia, moje problemy skończyły się, a z czasem dostrzegłam, jak łatwo można urozmaicić codzienne zestawy, subtelną różnicą w odcieniach poszczególnych elementów stroju.

(...) wybór stroju nie powoduje u mnie nawet najmniejszego stresu. Nie dlatego bynajmniej, że z dnia na dzień ujawnił się mój nadprzyrodzony talent. Po prostu obiektywnie oceniłam swoje zdolności i przestałam silić się na coś, czego i tak nie umiem robić. Starałam się za bardzo, bo wydawało mi się, że włożenie na siebie zwykłych (a w gruncie rzeczy po prostu pasujących do siebie) rzeczy to pójście na łatwiznę. Za każdym razem chciałam wyglądać wyjątkowo. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że lepsze jest wrogiem dobrego.
Katarzyna Tusk, Elementarz stylu, s. 66






ZAINSPIRUJ SIĘ





W poszukiwaniu swojego stylu bardzo przydatne jest podglądanie innych. W dobie Internetu łatwo jest zobaczyć jak noszą się inni, tak samo zwyczajni ludzie jak my. Możemy zbierać stylizacje, które nam się podobają i próbować w podobny sposób łączyć ubrania. Sprzyjają temu popularne sieciówki, gdzie bez trudu można znaleźć wiele rzeczy podobnych do tych, które noszą blogerki i za darmo wypróbować na sobie takie zestawienia w przymierzalni. Aby potem ocenić, czy dobrze w danych połączeniach wyglądamy, warto robić sobie zdjęcia. Gwarantuję, że po pewnym czasie, gdy wasz folder ze zdjęciami urośnie, wyciągniecie z tych przebieranek wiele przydatnych, modowych wniosków. Okaże się np., że lepiej wyglądacie w koszuli wyciągniętej na spodnie, niż w nie wpuszczonej, albo, że korzystniej wyglądacie w dłuższych marynarkach niż krótkich żakiecikach.

Warto też robić sobie zdjęcia później, kiedy uważamy, że już nosimy się całkiem nieźle. Gdy takie zdjęcie może nam zrobić druga osoba, w dodatku na ładnym tle, to super (tak powstał ten blog ;), ale nie jest to konieczne. Zdjęcia możemy robić sobie codziennie sami, przed wyjściem z domu. I znów z biegiem czasu wyciągniemy kolejne modowe wnioski, które posłużą kreowaniu naszego indywidualnego stylu.



Przydatne jest też tworzenie tzw. tablicy inspiracji. Na portalu Pinterest czy na pulpicie komputera tworzymy folder, do którego wrzucamy zdjęcia, które nas inspirują. Możemy też wycinać zdjęcia z gazet i wklejać je do specjalnie do tego celu przygotowanego zeszytu, czy na dużą kartkę papieru. Mogą się tu znaleźć wszelkie przyciągające nas obrazy, nie tylko konkretne stylizacje i ubrania. Z czasem dostrzeżecie, że te pozornie nie mające związku z modą lub współczesną, albo damską modą zdjęcia obrazują wasze skłonności, pierwiastki, które są częścią waszej osobowości, a co za tym idzie stylu. 

Przez długi czas centralne miejsce na mojej tablicy zajmowało zdjęcie Cary'ego Granta. Jest to fotografia z czasów, kiedy mężczyźni wkładali garnitur nawet na niezobowiązujące okazje. (... ) Nie jest tajemnicą, że zawsze inspirowały mnie detale męskiego stroju w ubraniach dla kobiet, a zdjęcie Cary'ego Granta przypomina mi, że odrobina formalności może każdej chwili dodać powagi.
Rachel Roy, Zaprojektuj swój styl, s. 23




(...) poprzez ubiór ucieleśniamy bliskie nam wartości i aspiracje, co z kolei pomaga stawiać sobie za cel dążenie do bycia osobą, której obraz powoli nabiera kształtów na naszej tablicy.
Rachel Roy, Zaprojektuj swój styl, s. 25

MÓJ PRZYKŁAD

Na mojej tablicy inspiracji centralne miejsce zajmuje zdjęcie Marleny Dietrich w męskim garniturze, z papierosem w ustach. Przez jej pożyczony od dżentelmena strój wyziera jednak kobieta - pewna siebie, niezależna. Z czasem doszłam do tego, że bardzo lubię taki nieco męski look, złagodzony kobiecymi elementami.





Równie pociągające co zdjęcie Marleny Dietrich są dla mnie fotografie ludzi w trenczach. Najbardziej lubię te z lat sześćdziesiątych. Pewnie dlatego, że w tamtym czasie klasyczne, eleganckie ubrania zestawiano z rzeczami luźniejszymi, tworząc nonszalancki i świeży, a jednak niepozbawiony klasy look. A ja uwielbiam klasykę w nowoczesnym wydaniu. Wspaniale jest np. połączyć tradycyjny trencz z dziurawymi jeansami i butami o sportowym charakterze. Stylizacja klasyczna i nowoczesna zarazem.





Dawno temu upodobałam sobie zdjęcie Brigitte Bardot w kwiecistych spodniach, czarnym prostym swetrze, baletkach, z chustką na głowie i okularami przeciwsłonecznymi na nosie. Wygląda jakby naprędce narzuciła coś na siebie by skoczyć do sklepu po bułki, a wygląda jak milion dolarów - jednym słowem prawdziwa Paryżanka w najlepszym wydaniu. Ta fotka ucieleśnia moje upodobanie do prostoty. Nie lubię kombinować godzinę zanim wyjdę z domu. Nawet gdy ubieram coś kolorowego lub wzorzystego, jest to rzecz prosta w obsłudze, którą narzuca się w biegu, bo świetnie współgra z resztą garderoby.Gdy jedna rzecz jest kolorowa i wzorzysta, reszta musi być prosta i neutralna - ot cały sekret ;-)





Na tablicy mam też zdjęcie dziewczyny w stylizacji boho, inspirowanej modą lat siedemdziesiątych. Uwielbiam szyfonowe sukienki w kwiaty; ubieram je zawsze kiedy mam ochotę poczuć się niezwykle kobieco. Łączę je z czarnymi, zamszowymi kozakami za kolano, które dodają całości "pazura", a do tego są niezwykle wygodne.


  



STYL ŻYCIA 





Kiedy masz już pełną głowę inspiracji, pewne połączenia odrzuciłaś (źle w nich wyglądasz lub/i czujesz się), a inne uznałaś za "swoje" (prezentujesz się w nich jak najlepiej możesz i czujesz się jak ryba w wodzie), pora na dalszy etap zawężania

Zastanów się jaki tryb życia prowadzisz. Uczysz się, pracujesz, a może wychowujesz dzieci? Dojeżdżasz autobusem, samochodem, a może rowerem? Wybierając elementy naszego stylu musimy wziąć pod uwagę tego typu czynniki. Np. jeśli dużo chodzimy po mieście w ciągu dnia, lepiej zrezygnować ze szpilek jako wyznacznika stylu, a wybrać buty na stabilniejszym obcasie. 

MÓJ PRZYKŁAD

Zawsze lubiłam elegancję, a że na co dzień mogę się ubierać dowolnie, nauczyłam się tak ją wykorzystywać, by nie wyglądać zbyt formalnie, a jednak gustownie.




WYGODA




Chyba każda z nas widziała kiedyś kobietę męczącą się na niebotycznych szpilkach, albo stale ściągającą w dół zbyt krótką spódniczkę. Takie widoki zdecydowanie nie są stylowe. Żeby wyglądać stylowo musisz czuć się dobrze w swoich rzeczach. Gdy nie jest Ci wygodnie nie wyglądasz też dobrze.

Na jednej z moich tablic wisi teraz zdjęcie modelki w dżinsach, świeżo wyprasowanej koszuli i czerwonym żakiecie, luźno zarzuconym na ramiona. Na fotografii wyprowadza psa na smyczy. Najważniejszy jest jednak jej subtelny uśmiech, który promieniuje magnetyczną pewnością siebie i spokojem. To właśnie te detale w jej wyglądzie tak mnie pociągają: świadczą o niewymuszonej naturalności i prostocie.
Mimo że jest ubrana zwyczajnie, ma własny styl, a jej wewnętrzne piękno jest dostrzegalne, ponieważ widać, że czuje się wspaniale nie tylko w swoim ubraniu, ale i we własnej skórze.
Rachel Roy, Zaprojektuj swój styl, s. 26

MÓJ PRZYKŁAD 

W ciepłych miesiącach roku często dojeżdżam rowerem, a przez cały rok sporo chodzę i nie lubię gdy nogi zaczynają mnie boleć. Z tego powodu noszę płaskie buty (często na grubszej podeszwie, która ładnie wyrównuje proporcje i wysmukla sylwetkę) lub na stabilnym słupkowym obcasie czy koturnie.




SPÓJNOŚĆ




Kiedy zaczynamy samodzielnie wybierać sobie ubrania, zwykle podoba nam się bardzo wiele. Szalejemy wśród trendów, próbujemy niezliczonych fasonów, kolorów i wzorów. Z czasem zbiera nam się stos ubrań, w których z jakiegoś powodu nie lubimy chodzić. Nie pasują do naszej sylwetki, lub do naszego poczucia estetyki, które z czasem zaczyna o sobie dawać znać. Dzięki temu zaczynamy zawężać. Odrzucamy te rzeczy, z którymi już nam nie po drodze, a inwestujemy w te, które zawsze się sprawdzają. Tak powstaje spójna styl - rzeczy mieszkające w naszej szafie w magiczny sposób zaczynają się ze sobą łączyć, a my możemy przestać myśleć o modzie, jednocześnie świetnie wyglądając w każdej sytuacji.

Wypracowanie spójnego stylu pomaga nam w dążeniu do jak najlepszego wyglądu, a to dlatego, że daje pewność kontroli nad wszystkim. Nawet kiedy po kłótni z ukochanym masz gorszy dzień albo kiedy dzieci dają ci w kość, a w pracy jest młyn, w twoim wyglądzie panuje ład i porządek, a ty od razu czujesz się lepiej.
Rachel Roy, Zaprojektuj swój styl, s. 99



Można rzec, że z czasem każda z nas wypracowuje sobie swego rodzaju uniform. I nie chodzi wcale o to, żeby niezależnie od okazji, czy temperatury chodzić stale w jednym zestawie ubrań. Nic bardziej mylnego. Uniform może się różnić w zależności od pory roku i sytuacji, ale ma to do siebie, że opiera się na pewnego rodzaju schemacie, który ukrywa niedoskonałości, a podkreśla atuty.

MÓJ PRZYKŁAD

Jestem gruszką, ale dość nietypową, bo o bardzo długich nogach i krótkim tułowiu. Jednak jak każda gruszka mam masywniejszy dół od góry. Z taką figurą muszę dbać o wyrównywanie proporcji, a więc optycznie poszerzam górną część swojej sylwetki (hiszpańskie dekolty, kolorowe i kwieciste bluzki czy koszule, bufki, stójki, żaboty, kokardy, marszczenia), i przedłużam tułów (długie marynarki, sukienki zamiast spódnic, które zwykle uwydatniają szersze biodra i krótki tułów; koszule i bluzki wykładane na zewnątrz, płaszcze o prostym kroju do kolan, kombinezony), jednocześnie podkreślając mój atut - długie nogi (rurki, krótkie sukienki, kozaki za kolano, buty na grubszej podeszwie, koturnie, słupku).

Jak widać z powyższego opisu, uniform nie zawsze muszą stanowić konkretne ubrania. Często tworzą go zgoła odmienne typy odzieży, które łączy jakaś wspólna cecha (np. optyczne powiększanie, czy pomniejszanie danych partii ciała) lub sposób ich noszenia (zawsze podwinięte rękawy w marynarkach, wykładanie koszuli na spodnie itp.)

Poniżej zamieściłam trzy zimowe stylizacje, które choć zgoła od siebie różne, w podobny sposób oddziałują na mają sylwetkę.



W pierwszym zestawie, optycznie powiększyłam górę sylwetki swetrem z golfem, jednocześnie zmniejszając objętość dołu poprzez ubranie dopasowanych, czarnych rurek. Całość wieńczy prosty, wysmuklający płaszcz.


W zestawie numer dwa powiększyłam górę sylwetki kwiecistą koszulą z fularem, dzięki której ukryłam też krótki tułów i masywne biodra. W połączeniu z dopasowanymi rurkami w czarnym kolorze całość wygląda zgrabnie i smukło.


W trzecim zestawie osiągam te same rezultaty co w dwóch poprzednich, ale wykorzystuję inne środki. Zabudowany sweter/wzorzystą koszulę zastąpiłam zwiewną, dopasowaną w talii sukienką, a rurki zamszowymi muszkieterkami. 



POTĘGA SZCZEGÓŁU




Wbrew powyższemu obrazkowi, nie chodzi tylko o inwestowanie w lepsze jakościowo dodatki. Oczywiście, szlachetne torebki, buty czy biżuteria z czasem stają się domeną osób, które odnalazły swój styl i nie potrzebują już stale gonić za modą; za to stać je na porządny, przemyślany dodatek od czasu do czasu. O tym pisałam szerzej w poście PARYSKI SZYK, CZYLI JAK ZOSTAĆ PARYŻANKĄ, który serdecznie Wam polecam, bo nie stracił nic na swojej aktualności.

Tym razem, chciałam jeszcze dodać, że szczegół to nie tylko drogie dodatki. Szczegół to również dbałość o schludność tego co nosimy. Zmechacenie na swetrze, zwisające z bluzki nitki, przybrudzone buty czy owłosiony czarny płaszcz mogą w jednej chwili zrujnować nasz misternie budowany wizerunek stylowej osoby. 

Co sprawia, że niektóre dziewczyny zawsze wyglądają porządnie? Przede wszystkim dbają o swoje ubrania i regularnie się im przyglądają. Nie spędzają wielu godzin nad wyborem skomplikowanych zestawów, wręcz przeciwnie - szybko wyciągają z szafy klasyczne elementy, a potem doprowadzają je do perfekcyjnego stanu.
Katarzyna Tusk, Elementarz stylu, s. 57 




PORZĄDEK W SZAFIE




Gdy już wiemy co lubimy i co do nas pasuje, powinnyśmy zadbać o prządek w szafie. Wysypujące się z niej sterty odzieży, której nie nosimy, nie sprzyjają dobremu stylowi. Nieużywane ubrania tylko zajmują miejsce i niepotrzebnie absorbują naszą uwagę. O ileż przyjemniej otwiera się czystą, uporządkowaną szafę, w której są tylko wyselekcjonowane ubrania i dodatki o wysokim stopniu łączliwości. Z takiej garderoby niemal z zamkniętymi oczami stworzymy świetny zestaw.

Kiedy tkwiłam w samym środku mojego odzieżowego kryzysu, często wyobrażałam sobie, że moja garderoba spłonęła i muszę zbudować ją od początku - tym razem rozsądnie, z sensem i umiarem.
Joanna Glogaza, Slow fashion. Modowa rewolucja, s. 66




PRZEMYŚLANE ZAKUPY




Jeśli naprawdę chcemy znaleźć i utrzymać swój styl, nie powinniśmy traktować zakupów jak środka uśmierzającego chandrę czy stres. Zakupy warto planować i robić je tylko wtedy, gdy naprawdę brakuje czegoś w naszej szafie. Dobrze jest spisywać takie braki na kartce i w sklepach skupić się na poszukiwaniu tych konkretnych rzeczy, zamiast przymierzać nowości, czy kolejną ładną sukienkę. 

Dążenie do własnego stylu to długotrwały proces, dlatego nie warto się spieszyć, natomiast dobrze jest dbać o jakość. Czasem jakiś potrzebny element garderoby upolujemy na wyprzedaży, innym razem będziemy musiały zapłacić za niego pełną cenę, jednak jeśli będzie nam służył latami, jest tego wart.  

Naturalnie miło jest czasem pochodzić po centrum handlowym, czy poszperać w sklepach internetowych. Nie ulegajmy jednak chwilowym fascynacjom i poszukujmy rzeczy, które dopełnią nasz styl, a nie takich, które choć ładne, do niczego nie będą pasowały.  

Przydatnym narzędziem do takiej oceny jest np. program Clotify, gdzie można wrzucić wszystkie swoje rzeczy i dowolnie zestawiać. Dzięki niemu z łatwością ocenimy, czy potencjalny nabytek pasuje do naszego stylu i reszty garderoby.

Szyk to umiejętność oparcia się pokusie we właściwej chwili.
Grarance Dore, Love, style, life, s. 38 

Wiem, co do mnie pasuje i w czym dobrze wyglądam. Przyłapuję się na tym, że ciągle kupuję to samo, ale wcale mi to nie przeszkadza - to moja klasyka, zawsze się sprawdza, zawsze mnie uszczęśliwia. 
Garance Dore, Love..., s. 14


MAKIJAŻ I FRYZURA




Ubrania i dodatki to jeszcze nie wszystko. Ze stylowego wyglądu nici, gdy twarz i włosy nie są zadbane. To właśnie dlatego trudno stwierdzić, czy dobierane przez stylistów zestawy dla uczestniczek programów telewizyjnych na dobre zmieniają ich wygląd, gdy nie są jeszcze umalowane i uczesane. Dopiero po wizycie u makijażystki i fryzjera widać różnicę. 

Makijaż i fryzurę, podobnie jak ubrania powinnyśmy dobierać do swojej urody i trybu życia. Nie ma potrzeby ślęczeć przed lustrem dwie godziny dzienne, testując nowe uczesania i malunki twarzy. Pod tym względem zawsze podziwiam gwiazdy starego kina, jak np. Marilyn Monroe, Brigitte Bardot czy Sofię Loren, które czesały się i malowały latami w ten sam sposób, tworząc swój charakterystyczny image. Pomimo że były gwiazdami, po znalezieniu najlepszego sposobu na siebie, nie eksperymentowały już dalej. To w moim przekonaniu najlepszy sposób na ładny wygląd na co dzień, a nie tylko od święta.

MÓJ PRZYKŁAD

Mój codzienny makijaż i fryzura opierają się na tym co wiem o sobie. A więc wiem, że mam niezwykle jasną karnację, na której każdy ostrzejszy makijaż przypomina maskę klauna, dlatego maluję się delikatnie. Wiem, że mam niewielkie oczy, które powiększają kreski i podkreślone brwi. Wiem, że mam proporcjonalne i pełne usta, które warto uwydatniać. Wiem też, że mam drobną twarz, która przy prostych czy spiętych włosach przypomina główkę od szpilki. Z tego powodu zawsze mniej lub bardziej je podkręcam; w prostych włosach czuję się nieswojo.




PERFUMY




Perfumy to "kropka nad i" każdej stylowej kobiety. Zapach dopełnia naszego wizerunku, dlatego należy dobierać go świadomie, bez pośpiechu i oglądania się na modę czy gust innych. Podobnie jak z ubraniami, nie trzeba nam kolekcjonować niezliczonej ilości pachnących flakoników. Wystarczy jeden lub kilka, które pasują do nas niczym druga skóra. Kiedy mamy już swój styl, warto wydać pieniądze na jego dopełnienie i pozwolić sobie na piękne i drogie perfumy. 

Elegancja jest niemożliwa bez perfum. To skryte, niezapomniane, ostateczne akcesoria.
Coco Chanel

MÓJ PRZYKŁAD

Swoje pierwsze perfumy kupiłam świeżo po dwudziestce, przekonana o konieczności posiadania swojego zapachu dzięki powieści Pachnidło Suskinda. Szukałam ich kilka miesięcy, a kiedy znalazłam, wiedziałam, że to jest to i przez niemal dziesięć lat byłam im wierna. Zgodnie ze starą szkołą, miałam swój signature scent i zupełnie nie czułam potrzeby poszukiwania innych perfum; ba, nawet nic mi się nie podobało prócz mojego zapachu. 

Obecnie stałam się bardziej kapryśna i lubię mieć na toaletce kilka flakoników, zmieniając zapach wedle humoru, pory roku, czy okazji. Jednak wciąż długo testuję kolejne perfumy, zanim zdecyduje się na ich zakup. Jestem pod tym względem dość wybredna i zdecydowanie slow ;-) 



Poszukiwanie własnego stylu, tak jak i inne dążenia, wymaga pracy, uczenia się na własnych błędach i dogłębnego poznania siebie. Jednak stylowy wygląd jest możliwy do osiągnięcia i bardzo opłacalny, bo nic lepiej od niego nie wyrazi tego kim jesteśmy. Możemy nie być wyjątkowo piękne, czy szczupłe, ale zawsze możemy być podziwiane za stylowy wygląd.  


* PROSZĘ NIE ZAMIESZCZAĆ KOMENTARZY O TREŚCI REKLAMOWEJ, JAK TEŻ PROPOZYCJI WZAJEMNEJ OBSERWACJI. NINIEJSZY BLOG JEST TWORZONY WYŁĄCZNIE DLA PRZYJEMNOŚCI. 


* ŹRÓDŁO RYSUNKÓW - PINTEREST.COM



Copyright © 2017 Szafa Angeli