11/11/2018

Camel i błękit w jesiennej stylizacji



Witajcie :) Ja i mój pies mamy taką specyfikę, że z chorobą trafiamy zawsze w święto... I tak dzisiaj, zamiast uczestniczyć w 100-leciu odzyskania przez Polskę niepodległości muszę się zadowolić jedynie oglądaniem marszu w telewizji. 

Im bliżej końca roku, tym trudniej mi również przychodzi robienie zdjęć moich codziennych stylizacji. Kiedy mam czas na zdjęcia słońce chyli się już ku zachodowi i ciężko o przyzwoitą fotkę. 

Początkowo miałam nawet nie robić tego wpisu, bo zdjęcia wyszły tak marne, że trudno było mi z nich wybrać coś, co w miarę by mnie zadowoliło. W ogóle ostatnio jestem rozdrażniona i wszystko wydaje mi się niewystarczająco dobre i warte zabiegów. Dopiero przeleżenie dwóch dni w łóżku i walka z ostrym przeziębieniem zresetowała mi mózg i doszłam do wniosku, że lepiej jest robić cokolwiek, niż tylko narzekać i pozostawać biernym. Nadmierny perfekcjonizm to nic dobrego i dobrze, że choróbsko dało mi porządnego kopniaka, stawiając do pionu. 

Dziś pierwszy dzień poprawy i czuję się jak nowo narodzona. Mam świeży zapał i energię do działania. No i postanowiłam na początek zrobić jednak post z moich ostatnich, marnych zdjęć. Okazało się, że jak zmienić nastawienie, to można z nich coś wybrać.








Jak widać nie jestem twórcza i już wyrosłam z robienia stylizacji pod kątem ich innowacyjności i różnorodności. Stawiam na to w czym naprawdę dobrze się czuję, a z wiekiem okazuje się, że takich rzeczy naprawdę nie ma tak znowu wiele. Z drugiej strony, mniej możliwości oznacza więcej stylu.

Jeśli do mnie zaglądacie, to od razu zauważycie podobieństwo do moich poprzednich outfitów. Camelowy płaszcz, koszula, rurki, mokasyny i moja obecnie najulubieńsza jesienna torebka. Różnica polega na tym, że tym razem wybrałam płaszcz o ciemniejszym odcieniu i bez wiązania w pasie oraz niebieskie jeansy i koszulę. Może i nuda, ale mnie ona zdecydowanie uszczęśliwia ;)  

Podobnie jak Garance Dore, stale łapię się na tym, że wybieram w sklepach podobne rzeczy. Np. ostatnio kupiłam idealnie leżącą białą koszulę. Na drugi dzień wróciłam i kupiłam ten sam model jeszcze w błękicie. Kocham też np. camelowe płaszcze. Mam już ten z dzisiejszych zdjęć, prosty, nieco męski oraz ten z poprzednich, wiązany w pasie, a myślę jeszcze nad camelowym futrzakiem. Czyli wciąż wariacje wokół tego samego ;)









Jak się zupełnie wyleczę i pozbieram zrobię wpis z moich tegorocznych, jesiennych zakupów. Mam nadzieję, że uda mi się to w przyszłym tygodniu.

Trzymajcie się cieplutko, do następnego wpisu :)



Płaszcz - Promod
Koszula - H&M
Jeansy - Kappahl
Mokasyny - Ryłko
Torebka - Tous 

*Foto Krzak





Copyright © 2017 Szafa Angeli